Warszawa coaching portal
Warszawa coaching ICC
coaching
ankiety online
Coaching Szkolenia artykuły KefAnn PDF
   
 
artykuły - Oświecenie nie jest ciągłym uczeniem się czegoś nowego, ale wyzbywaniem się starych przekonań i nawyków, które są nieskuteczne. /Nieznany  
 
   
   
menu
li_strona_glownastrona głównapr_strona_glowna
li_coachingcoachingpr_coaching
li_kursykursypr_kursy
li_kursy_coachingukursy coachingupr_kursy_coachingu
li_artykulyartykułypr_artykuly
li_prezentacjeprezentacjepr_prezentacje
li_linkilinkipr_linki
li_o_naso naspr_o_nas
li_kontaktkontaktpr_kontakt
menu dol

top
coaching partners
bot

top
bot

strony www multimedia crm ankiety online on-line - W Gorącej Wodzie Company
This Page Is Valid HTML 4.01 Transitional

artykuły

« poprzedni kursdo góry« poprzedni kursdrukujdrukujzmień czcionkę


Systemowa Jedność

Świadome zmiany. Kiedy przychodzi ich czas, a zawsze kiedyś taki czas nadchodzi w życiu człowieka, dzieje się wiele niespodziewanych zjawisk. Uruchamiają się siły tak samo wielkie, co nienazwane. Ożywają nagle różnorodne uśpione energie. Można ich nie rozumieć, ale mimo wszystko podlega się ich działaniu. Niespodziewanie tyle samo spraw się komplikuje, co wyjaśnia. Pojawiają się dylematy, wątpliwości, znaki zapytania, wykrzykniki, trzykropki …, sprzeczne emocje.

Zależnie od naszego poziomu świadomości i wiedzy, lub raczej samoświadomości i samowiedzy, chcemy to jakoś wyjaśnić. Próbujemy znaleźć jakiś punkt równowagi, ale nie zawsze jest to proste. Dociera do nas coraz bardziej, że coś jest poza naszą kontrolą – przynajmniej czasowo. Jedni nazwą to „dezintegracja pozytywna”, inni „katharsis”, jeszcze inni powiedzą „bumerang wrócił”. Jedni uznają to za początek męki, inni za koniec męki. Jedni zobaczą w tym karę Bożą, a inni Boże błogosławieństwo. Jest wiele opcji, z których można wybierać. Nie ma lepszych lub gorszych, ewentualnie są mniej lub bardziej użyteczne. Jednak, na pewno nie ma przypadkowych.

Jakby nie popatrzeć niewątpliwie dotykamy myślenia systemowego, tyle, że różni ludzie mogą spostrzec różne systemy lub zupełnie różne poziomy w ramach tych, czy innych systemów. Niewątpliwe jest to, że wszystko ma sens, nawet, jeżeli nie jest on nam znany. Może za wcześnie, może brak odwagi, może zbyt wąska perspektywa widzenia, może brak punktu odniesienia. Tak, czy inaczej jedni będą za wszelką cenę szukać sposobu, by zakończyć, to, co się dzieje, a inni, by znaleźć w tym, co się dzieje jakiś sens. Lęk lub ciekawość, opór lub zgoda, napięcie lub pełna ufność, poszukiwanie winnych lub poszukiwanie rozwiązań. Wybory. Emocje.

To bardzo naturalne. Jeden człowiek, gdy coś ważnego odkryje na swój temat, siedzi godzinami i myśli o tym. Użala się nad sobą, zapada się w bezradności lub cieszy się i napawa się dumą – to zależy, co odkryje. Czasem się jeszcze dodatkowo dobija i denerwuje lub wynagradza i rozpieszcza. I tak się historia kończy, przynajmniej do następnego razu. Ból mija lub radość mija, ponieważ tak po prostu jest. Drugi człowiek w tej samej sytuacji siedzi godzinami i myśli o tym, co z tego odkrycia wynika. Cokolwiek po drodze przeżywa, również minie – to oczywiste – nie ma wyjątków. Jednak i tak jest w lepszej sytuacji od tego pierwszego, ponieważ zastaną mu wnioski na przyszłość. I jest niewątpliwe, że jeżeli je wdroży w życie i w zgodzie z nimi zadziała, to jego życie może zyskać zupełnie nową jakość. Dwa różne scenariusze. Dwa różne wzorce zachowań. Dwa różne żywe Systemy.

Ach te systemy.
A może raczej należałoby powiedzieć: ach to nasze spostrzeganie systemów.
To się niebawem samo wyjaśni – przynajmniej mamy taką nadzieję.

Z jednej strony to są dwa różne żywe Systemy, zaś z drugiej oba działają w oparciu o te same zasady. W oby występują te same prawidłowości. Działają te same prawa i zmienne. Istnieją siły „za” i siły „przeciw” – zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne. Wszystko dzieje się tak samo, a jednak wyniki są diametralnie różne.

Możnaby wygodnie pójść na skróty. Możnaby stwierdzić, że któryś z wewnętrznych lub zewnętrznych systemów stawia opór przed zmianą i na tym poprzestać. Możnaby też stwierdzić, że któryś bardzo domaga się zmiany i też na tym poprzestać. Byłoby też prawdą, że to nie jakiś system, ale tylko jakiś mały element systemu – „to” lub „tamto”. Jednak w tytule użyliśmy stwierdzenia „Systemowa Jedność”, więc najzwyczajniej w świecie nie możemy pójść na skróty. Potrzebujemy się temu dokładniej poprzyglądać. Poza tym jesteśmy na początku, a nie na końcu tego artykułu.

Porządek jest następujący: na wstępie dokonamy pewnych konkluzji, a później pozwolimy sobie na eksplorowanie, dywagacje, założenia, wątpliwości i zapewnimy przestrzeń dla nowych odkryć, wglądów, wniosków lub po prostu pytań bez odpowiedzi.


Pierwsze słowa tego artykułu brzmią: „świadome zmiany”, więc niech staną się początkiem tej podróży.

Zmiana jest centralnym procesem życia.

Dzieje się ciągle. Życie jest Zmianą. W tym procesie każdy z nas uczestniczy już przez sam fakt istnienia. Doświadczamy jej w każdej chwili i najczęściej nawet się nad tym nie zastanawiamy. Traktujemy zmianę jak oczywistość. Czasem mamy poczucie wpływu na to, co się wydarza, a czasem nie. Czasem cieszymy się, że następuje, a czasem nie. Czasem się na nią zgadzamy, a czasem nie. Jednak, bez względu na to, jaki jest nasz stosunek do dziejącej się zmiany – ona i tak się dzieje nieprzerwanie. Nie jesteśmy w stanie jej zatrzymać. Wszystko się zmienia i to jest niezmienne. Tak przedstawia się zmiana w połączeniu z aspektem życia.

Drugi aspekt zmiany dotyczy każdego z nas. Możemy przecież być twórcami celowej zmiany, a nie tylko uczestnikami „skazanymi na zmianę”. Rozwój to zmiana celowa, intencjonalna, zaplanowana, tworzona przez każdego indywidualnie dla siebie. rozwój to cel naszego życia.

Przejdźmy do teorii systemów.
Jedni twierdzą, że zawsze jest jakiś system, który stawia opór zmianie. Drudzy twierdzą, że zawsze jest jakiś system, który wspiera zmianę. Jedni i drudzy mają rację. Najczęściej jest tak, że jakiś system lub część systemu wspiera zmianę, a inny system lub część jakiegoś systemu stawia opór. Oczywiście najczęściej nie mamy świadomości, jak wielu i jakich systemów jesteśmy częścią. Tak to wygląda najkrócej i realistycznie.

Czasem mi się nawet wydaje, że w ramach tego samego systemu jest element, który wspiera zmianę, i taki, który stawia opór. „Wydaje mi się” oznacza, że mogę się mylić. Myślę, że każdy system i zawsze chce się udoskonalić, ale nie zawsze dokładnie wie w jakim kierunku – stąd moje „wydaje mi się”.

Wydaje się, że to małoistotny niuans, ale nie wtedy, gdy się pamięta, że:

Nasza najmniejsza zmiana zmienia cały Wszechświat,
a na pewno zmienia cały Prywatny Wszechświat.

Wyobraź sobie Pana X. Pan X jest człowiekiem, który właśnie dokonał jakiejś dużej (diametralnej) zmiany w swoim życiu. Zmiana w życiu Pana X, wywoła też zmiany w życiu żony Pana X, jego dzieci, rodziców, teściów, rodzeństwa, znajomych, zwierzchników, współpracowników, podwładnych, itd. Niby małej zmiany dokonał Pan X, ale fala skutków poszybowała w Świat w tempie, przy którym prędkość światła lub dźwięku, jest „czołganiem się”. I nie wszystkim musi się to podobać, zwłaszcza, jeżeli przyzwyczaili się do poprzedniego stanu rzeczy i czerpali z niego ewidentne, znane tylko sobie korzyści, a teraz „zniknęły” lub są przynajmniej zagrożone. Oczywiście różnorodne zmiany następowały zawsze, ale wszystko działo się w bezpiecznych granicach, nie odmieniało zupełnie układu sił w systemach, w których funkcjonował Pan X. Można powiedzieć, że były one akceptowalne, przewidywalne, „bezpieczne”. A tu raptem coś zupełnie z innej bajki, „rewolucja”, zupełna zmiana kierunku. (na przykład zawsze mówił „tak”, a zaczął mówić „nie” – choćby czasem lub oszukiwał i przestał. To dopiero problem. Stare struktury już nie pasują. Obraz ulega zmianie. Dzieje się „trzęsienie ziemi” i „coś” musi runąć. Nie da się połączyć „wody” i „oleju”. Trudno się więc dziwić, że systemy rozpoczynają delikatną „przepychankę”, a czasem nawet niedelikatną walkę. Cywilizowana, elegancka nazwa tej walki brzmi: opór systemu.

Oczywiście (na szczęście) inny system właśnie zaczyna się „rodzić” i zaczyna dawać wsparcie Panu X. Dzieje się tak, ponieważ nowy system chce zafunkcjonować. Oczywiście, nie może być żadnej chwili przerwy – to niemożliwe. To płynny, nieprzerwany proces, który się dzieje. Nie może powstać pustka w Pustce – może jedynie wyłonić się nowy system ze starego, może jedynie nastąpić przebudowa starego porządku lub zupełna jego zagłada, by w tej samej chwili powstał nowy porządek. To doskonała jednoczesność – tu czas nie ma dostępu. Czas nie istnieje – istnieje tylko Tu i tylko Teraz, które Jest Wieczne. To nie jest tak, że sekundę temu był stary system, a sekundę później powstał nowy. To dzieło tej samej chwili.

Ostatni oddech starego systemu
jest pierwszym oddechem Nowego Systemu.

Moment śmierci jest momentem narodzin. Koniec jest jedynie początkiem. To domena nieskończoności. Nikt tego zmienić nie może, a ludzie wciąż się starają. Utopiści. Obudźmy się – chcemy poprawić Pana Boga? Nie jesteśmy tak inteligentni, by przekroczyć Nieskończoną Inteligencję. Nie zdołamy tego uczynić. Podlegamy Wiecznym Prawom Wszechświata i możemy je zaakceptować lub nie. To wszystko, co możemy uczynić. Zmaganie się z nimi jest po prostu bezsensowną utratą energii.

Życie jest ciągłą Zmianą.
Jedynie Zmiana jest pewna.
Zmiana jest wieczna.

Pozornie może się wydawać, że opór nadchodzi z zewnątrz, ale to rzeczywiście jedynie pozór. Każdy impuls odzwierciedla się w wewnętrznym świecie Pana X i jest oczywiste, że każde „starcie” tam właśnie się odbywa.

Wszystko jest w naszym wnętrzu.

Pan X dokonał zmiany i zaczyna zachowywać się inaczej. Zmiana Pana X uwidacznia się na zewnątrz w jego działaniach. (To jest jedna strona rzeczywistości.) Jednak te zewnętrzne działania Pana X mają swojego adresata i docierają do jego wnętrza. Tam następuje reakcja i ma początek działanie, które wraca – znów niby z zewnątrz. (To jest druga strona rzeczywistości.) Następnie pan X reaguje i działa. W odpowiedzi znów dostaje informację zwrotną i tak w kółko – gra zwana życiem dzieje się.

Każda przyczyna ma swój skutek
i każdy skutek ma swoją przyczynę.

Tak naprawdę komunikacja następuje pomiędzy dwoma wewnętrznymi światami, chociaż objawia się w jednym zewnętrznym świecie. Jednak nie dajmy się zwieść pozorom.

Świat zewnętrzny jest tylko światem skutków, a nie przyczyn.

W wewnętrznym świecie Pana X kotłują się obawy, wątpliwości, sprzeczne wyobrażenia, idee, nadzieje, postulaty, wnioski, wyjaśnienia, powody, intencje. To dość naturalny proces, gdy następuje przebudowa systemu wartości i przekonań. Nie wszystkie wierzenia Pana X przekształcają się „gładko”, więc powstaje napięcie. I nawet jeżeli jest ono całkowicie twórczym napięciem, to emanuje na zewnątrz.

Możnaby dywagować, czy Pan X otrzymuje feedback na temat swoich działań, czy różnorodnych energii, którymi są one (działania) nasycone. I druga strona medalu. Czy Pan X reaguje na działania zwrotne, czy na energię, która w nich wraca? Wiadomo, że funkcjonuje niezawodna i prosta zasada. Każdy ją zna i jej doświadcza.

„Co wysyłasz, to do ciebie wraca”.

Nie zawsze bierzemy ją pod uwagę, a szkoda, bo ma ona kluczowe znaczenie. To, co do nas dociera jest „powracającą falą”, a siła „powracającej fali” jest zawsze ogromna.

Dlaczego tak jest?
Odpowiedź jest zaskakująco prosta i brzmi:

Żeby nie przeoczyć.

Zawsze o tym pamiętajmy:

Świat jedynie „wyświetla” wątpliwości,
które sami stwarzamy.

Mówiąc wprost. Obawy Pana X (jedynie) materializują się w działaniach innych osób. Możliwości i scenariuszy jest niezmiernie dużo. Możemy przyjrzeć się paru z nich, ale najistotniejsze jest, aby zrozumieć zasadę działania mechanizmu, który je powoduje. Reszta sama się uzupełni.

Dla zobrazowania użyjmy trzech przejawów.

1. Niedowierzanie.
Jeżeli Pan X niedowierza (czytaj: sam nie jest przekonany o swojej zmianie), to wysyła w świat taką energię w swoich działaniach. I co się dzieje? Zaczyna działać zasada lustra. Świat dokładnie to samo „odbija”, czyli energię niedowierzania, bo to jest „energetyczne lustro”. Działania są jedynie fizyczną reprezentacją i przejawem wysłanych energii. Mogą być bardzo różne, a niosą tę samą energię.
Tak, czy inaczej, raptem wszyscy są niezmiernie ciekawi i dociekliwi, o co chodzi? Chcąc się (ponad wszelką wątpliwość) upewnić, zaczynają testować na wszystkie możliwe, znane i dostępne sposoby zmianę Pana X. W rzeczywistości mało ich to obchodzi, czy dokonał tej zmiany, czy nie. Natomiast niewątpliwie obchodzą ich przewidywane skutki tej zmiany w ich systemie. Oczywiście muszą sprawdzić i to robią dla siebie. Ale dodajmy, że sposób w jaki to zrobią, to już informacja dla Pana X. Sposób nigdy nie jest on przypadkowy. To specjalny sposób i ma znaczenie jedynie dla autora dokonanej zmiany – Pana X. I nie będzie żadną przesadą, jeżeli powiemy, że jedynie dla Niego takie informacje mają życiowe znaczenie. To on musi wiedzieć wszystko na temat swojej zmiany. Musi się jakoś dowiedzieć, czy zrobił coś na poważnie, czy jedynie sobie z siebie zażartował. Musi poznać prawdę, czy jest to kolejna próba zmiany, czy zmiana. Musi dostać potwierdzenie, czy się kolejny raz oszukuje i tylko w myślach polepsza swój wizerunek, czy „narodził się na nowo”. Inaczej mówiąc „stypa po starym”, czy jedynie kolejna „sezonowa kąpiel – z mydłem”.
Podsumujmy. Niedowierzanie innych ludzi jest jedynie informacją zwrotną dla Pana X na temat jego wewnętrznej spójności, a w związku z tym, wartości jego zmiany. To również test jego wiary w siebie i w zmianę. To możliwość ujrzenia prawdy. Słowo „możliwość” mówi samo za siebie. Pan X może nie odczytać znaczenia feedbacku lub go wręcz odrzucić, rozzłościć się i pozostać we własnych iluzjach, mniemaniach oraz życzeniowym myśleniu. To jest szansa jedynie dla ludzi świadomych.

2. Krytyka.
To nieco grubszy kaliber. Ma miejsce wtedy, gdy Pan X w swoich myślach dokonuje negatywnych ocen swojej zmiany lub samego siebie. Mówiąc krótko, krytykuje sam siebie. Umniejsza sobie i zmianę, której dokonał lub dokonuje. Degraduje siebie i swoje działania. Zamiast dać sobie wsparcie dokonuje autoagresji (nacisk energetyczny) lub milczącej ignorancji (wycofanie energii). Jedno i drugie jest podstawianiem sobie nogi. I co się niewątpliwie wydarzy? Świat przyjdzie mu z pomocą i dokładnie to wyświetli – żeby nie przeoczył, co robi we własnym wnętrzu.
To naturalna tendencja. Swoje działania po prostu trudno wychwycić. Można je mylnie zakwalifikować i negatywnym reakcjom nadać pozytywne znaczenie. Powtórzmy dla pewności raz jeszcze: to jest szansa jedynie dla ludzi świadomych.

3. „Nakładka”.
To jeszcze bardziej skomplikowany przejaw, a co za tym idzie, jeszcze trudniejszy do odkrycia i wytrzymania. Inaczej można go nazwać nadinterpretacją lub projektowaniem przeszłości w teraźniejszość (a czasem nawet w przyszłość – wcale nie tak rzadko). To zjawisko bardzo ciekawe i niezmiernie wykańczające. Potrafi dosłownie „ściąć z nóg” – zwłaszcza, jeżeli dzieje się na każdym kroku, jest utrzymywane przez dłuższy czas i zupełnie nieświadome.
Warto wyjaśnić, jak to działa. Pan X obwieszcza, że zaczyna żyć inaczej, ale w środku toczy się dialog wewnętrzny w stylu: „I tak nic z tego pewnie nie wyjdzie. Sam siebie oszukuję. Skończy się, jak wiele innych zrywów – powtórką z przeszłości, czyli powrotem do przeszłości. Albo będzie jeszcze gorzej niż było. Cokolwiek zrobię, i tak ludzie zobaczą w tym to, co zechcą. Przypiszą mi nie moje intencje, będą mnie testować, będą szukać „dziury w całym”, posądzą mnie o wszelkie możliwe zło.” Z takim nastawieniem działa Pan X. To tylko ubogi przykład.
I co się dalej dzieje? To samo, co w poprzednich przypadkach – to samo, co zawsze i w zgodzie z tym samym prawem: „co wewnątrz, to i na zewnątrz”. Raptem wszystkim włączają się „nieziemskie rentgeny” lub „doznają daru jasnowidzenia i jasnosłyszenia”. Więc, cokolwiek zrobi Pan X, natychmiast słyszy, że zrobił to samo, co wcześniej i, że to nie było tym, czym myśli, że było. Zresztą i tak na myśli miał co innego. Mówiąc krótko, usłyszy, że zmiana nie jest rzeczywista i, że nie ma większej wartości. Dodatkowo zostanie posądzony o kłamstwo lub coś innego. Im bardziej zaczyna wyjaśniać, tym bardziej stawia się po stronie winnych. „Winni się tłumaczą”. I koło się zamyka. Kiedy się złości też słyszy, że gdyby był czysty, to by się nie złościł – po prostu uśmiechnąłby się i spłynęłoby po nim, jak po kaczce. Kiedy milczy też nie robi dobrze, ponieważ w ten sposób dowodzi, że zabrakło mu argumentów, czyli „języka w gębie”. Z każdym działaniem bardziej i bardziej się wplątuje w sytuację bez wyjścia.
W wyobrażeniu Pana X (a przynajmniej w świadomej jego części), zmiana miała pomnożyć radość, a dzieje się troszkę inaczej. Problemy zaczynają się piętrzyć. Na jego każde działanie można nałożyć setki nowych interpretacji i nadinterpretacji, a nawet zupełnie obcych mu intencji. To naprawdę łatwe. Włącz radio – większość polityków wie, co miał na myśli ich konkurent, jakie miał zamysły oraz intencje. Niemal każdy nauczyciel wie, co autor wiersza miał na myśli. Nawet małe dziecko wie, co zrobi, powie lub pomyśli jego mama (tata) w takiej lub innej sytuacji, a co dopiero my – dorośli. Każdy z nas niewątpliwie to potrafi. Wystarczy. Podsumujmy.
To może gościa złamać, chyba, że naprawdę jest świadomy, co się dzieje, dlaczego i po co. Czyli kolejny test świadomości. Znów inni ludzie lub jeżeli wolisz świat, zadbał o zdemaskowanie lub uprawomocnienie sygnału wysyłanego ze „stacji nadawczej”. Celem jest nic innego, tylko całkowite oczyszczenie „źródła”. To wszystko. Nie istnieje żadna złośliwość losu, żaden przypadek, żadne karanie, żadne fatum – to najcenniejsze z możliwych prezenty. Kto w ten sposób na to patrzy? Chyba całkiem nie wielu, ponieważ – jak w poprzednich przykładach –to jest szansa jedynie dla ludzi świadomych.

Te trzy przykłady wystarczą. Można oczywiście wymienić ich znacznie więcej, ale to zupełnie zbędne, a nawet bezcelowe. Wystarczy bowiem i tego, by zrozumieć działający mechanizm. Jeżeli ktoś nie załapał, to i nie załapie – przynajmniej w tej chwili. To również test świadomości. Testów świadomości jest w życiu wiele, a nawet bardzo wiele. Właściwie z nich przede wszystkim składa się życie. Są na każdym kroku, ponieważ:

Podstawowym życiowym zadaniem każdego człowieka
jest odzyskanie świadomości – przebudzenie się
i poznanie prawdy o samym sobie.

Nam się tylko wydaje, że w życiu chodzi o poznanie prawdy o innych ludziach – to zresztą wygodny sposób ucieczki od samowiedzy – zresztą to tylko jeden z wielu sposobów.

Ale ludzie nie po to obserwowali i opisywali wiele skomplikowanych procesów, aby zwalić odpowiedzialność na kogoś innego lub na jakieś „nieludzkie twory” – systemy. Nie robili tego również po to, by zachować swój pozorny i zupełnie teoretyczny „święty spokój”. Systemowe myślenie ma nam pomóc zrozumieć różnorodne wpływy i liczne wzajemne powiązania. Ma pomóc w odkryciu oddalonych od siebie przyczyn i skutków. Systemowe spojrzenie uczy nas, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Ma nam dostarczyć nowego spojrzenia, byśmy znaleźli skuteczne rozwiązania naszych własnych, przestarzałych, zbędnych, a czasem nawet wydumanych problemów.
Niektórzy niestety tego nie zrozumieli i czynią z działania systemów doskonałą wymówkę dla swoich nieprzemyślanych, raptownych działań lub zaniechań, aż po zupełną rezygnację z działania. „Skoro i tak system jest silniejszy, to właściwie po co się wysilać” – mówią. To jeden ze sposobów unikania odpowiedzialności. Być może komuś się wydaje, że to go uchroni przed nieuniknionym – przed przebudzeniem. To iluzja. To potwierdzenie zupełnej nieświadomości, a nieświadomość nigdy nie jest dobrym wyjściem – nie jest w ogóle żadnym wyjściem. Poza tym, każdy się kiedyś Przebudzi – najpóźniej w chwili swojej fizycznej śmierci.
Ten artykuł jest dedykowany tym, którzy chcą się przebudzić i odzyskać świadomość, a wraz z nią doświadczyć swojej Mocy, przed swoją fizyczną śmiercią. Jest też dla tych, którzy wierzą, że z systemami trzeba walczyć i że rzadko się wygrywa. Spojrzymy na systemowe myślenie w nowy, szerszy sposób i wykażemy, że jedyne ograniczenia jakie istnieją, istnieją w naszej głowie, a nie gdziekolwiek indziej. Wykażemy, że jedynie my sami ograniczamy siebie i utrudniamy sobie osiągnięcie sukcesu – Szczęścia. Wykażemy, że cały Wszechświat nam sprzyja – zawsze nam sprzyja. Wykażemy nawet, że nie jest to jedyne wsparcie.

UWAGA!!! Przestroga.
Ci, którzy chcą dalej „spać” i śnić swój iluzoryczny sen o życiu, zamiast doświadczać życia, powinni zakończyć czytanie w tym momencie.


Systemowe myślenie pomaga nam odzyskać świadomość i przejąć odpowiedzialność za swoje życie i co więcej zrobić to skutecznie, czyli z sukcesem.

Systemowe myślenie wspiera nasze przebudzenie.

A wiadomo, że człowiek przebudzony bierze własne sprawy we własne ręce. Szuka swojego wpływu i docieka, w jaki sposób stwarza to, co właśnie przeżywa i czego doświadcza. Nie idzie na łatwiznę spychologii.

To tylko nasze ograniczone myślenie wynikające z wąskiej, ludzkiej percepcji powoduje, że wierzymy, iż spojrzenie systemowe wszystkiego (a czasem niczego) nie wyjaśnia. Ale to pozory. Ograniczenia dotyczą nas samych, a nie dziedziny, której chcemy użyć. To ograniczenia wynikające z naszej zawężonej percepcji i najczęściej pogmatwanych procesów myślowych. To również wynik naszego przywiązania do własnych wydumanych racji, z których uczyniliśmy (najczęściej tylko własne) prawdy.

Jest oczywiste, że różni ludzie za pomocą tych samych narzędzi mogą uzyskać diametralnie inne wyniki. Poczynając od pędzla, dłuta, kielni, samochodu, komputera, telefonu, skalpela, a na samych ludzkich dłoniach kończąc. Jeden używając palców potrafi napisać książkę lub zrobić operację, a ktoś inny używa swoich palców jedynie do wyjmowania pieniędzy z portfela, podnoszenia kieliszka do ust lub do dłubania w nosie. Podobnie jest ze wszystkim – z systemowymi narzędziami również. To jasne.

Skuteczność nie dotyczy narzędzi lecz osoby,
która tych narzędzi używa.

Mamy nadzieję, że wyjaśni się wiele różnorodnych nieporozumień „po drodze”. Na przykład zwrócimy uwagę, że niektóre prawa systemowe są zawężone lub wręcz źle sformułowane i stąd bierze się wiele naszych późniejszych trudności. Ale nie tylko to. Będzie wiele nowych i odważnych wątków. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że dokonamy dużych skrótów i wiemy, że nie unikniemy uproszczeń. To przypomina (mniej więcej) jednostronicowe streszczenie dzieła, które składa się z kilku tomów – każdy po 1000 stron. Na szczęście literatury pomocniczej jest całkiem sporo, więc nie powinno to stanowić problemu dla dociekliwych. Wierzymy jednak, że zainteresowani nie skończą jedynie na przeczytaniu tekstu, lecz włożą wysiłek w przemyślenie go i wywnioskują wiele.
Poza tym, pojawią się zupełnie nowe idee (nie spotkaliśmy się z takimi w żadnej książce o systemowym myśleniu) i to będzie chyba w tym artykule najciekawsze. Zanim jednak do tego dojdziemy, zajmiemy się tradycyjnym podejściem. Dla większej jasności zacytujemy ogólnie znane prawa systemowe oraz krótko scharakteryzujmy działające energie (energię oporu i energię wzmacniającą). Zajmiemy się tylko głównymi ideami i nie będziemy zbytnio wchodzić w szczegóły, które jedynie z nich wynikają. Nie będziemy się też zagłębiać w archetypy systemowe. Chyba, że będzie to pomocne lub wręcz niezbędne.

Podstawowe prawa systemowego myślenia:
(Na podstawie opracowania: Piąta dyscyplina – Peter M. Senge)

  • Dzisiejsze problemy wynikają z wczorajszych „rozwiązań”.
    „Był sobie raz pewien sprzedawca dywanów, który zauważył, że jego najpiękniejszy dywan ma na środku spore wybrzuszenie. Nadepnął na nie, żeby je wyrównać, i wybrzuszenie znikło. Jednak natychmiast pojawiło się tuż obok. Handlarz skoczył na to miejsce i wzgórek zniknął, ale tylko na chwilę, bo zaraz wyłonił się jeszcze gdzie indziej. Handlarz skakał i skakał, maltretując dywan w bezsilnej złości, aż w końcu podniósł jego róg. Wyśliznął się spod niego bardzo zdenerwowany wąż.”
    Idries Shah

  • Im mocniej naciskasz, tym silniejszy jest opór systemu.
    „W „Folwarku zwierzęcym” Georg’e Orwella koń Bokser miał zawsze to samo rozwiązanie każdej trudności: „Będę więcej pracował”. Początkowo jego pracowitość inspirowała wszystkie zwierzęta, ale stopniowo ujawniła się druga strona medalu. Im ciężej pracował, tym więcej było do zrobienia. Nie wiedział, że świnie, które rządziły folwarkiem, manipulowały nim dla własnych korzyści. Pracowitość Boksera pomagała też utrzymać inne zwierzęta w nieświadomości tego, co robiły świnie.”

  • Sprawy idą lepiej, zanim zaczną iść gorzej.
    „The New Yorker” zamieścił kiedyś rysunek, na którym człowiek siedzący w fotelu odpycha gigantyczną kostkę domina zagrażającą mu z lewej strony. „Wreszcie mogę odsapnąć”, mówi do siebie. Nie widzi, że kostka, którą właśnie odepchnął, uderza w następną, która z kolei spada na inną, ta na następną i w końcu łańcuch przewracającego się domina okrąży go i uderzy z prawej strony.”

  • Proste wyjścia z sytuacji prowadzą zwykle tam, skąd właśnie chcemy wyjść.
    „We współczesnej wersji standardowej opowieści Sufi przechodzień natyka się na pijaka, który na czworakach szuka czegoś pod latarnią. Oferuje mu pomoc i dowiaduje się, że pijak szuka kluczy do swojego domu. Szukają razem, a w końcu przechodzień pyta: „A gdzie je upuściłeś?” Pijak odpowiada, że przed swoimi frontowymi drzwiami. „Więc dlaczego szukasz ich tutaj?”, dziwi się przechodzień. „Bo koło moich drzwi jest ciemno”, odpowiada pijak.”

  • Kuracja może być gorsza niż choroba.
    „Długotrwałym, najbardziej podstępnym skutkiem stosowania rozwiązań niesystemowych jest pojawienie się potrzeby stałego zwiększania dawki leku na trudności.”

  • Szybciej znaczy wolniej.
    „Wszystkie systemy powstałe w sposób naturalny, mają swoje naturalne tempo wzrostu. Jest ono z reguły znacznie wolniejsze od najszybszego możliwego rozwoju.”

  • Przyczyna i skutek są oddzielone w czasie i w przestrzeni.
    „U podstaw wszystkich wyżej przedstawionych problemów leży pewna charakterystyczna cecha złożonych systemów ludzkich: przyczyna i skutek nie leżą blisko siebie w czasie, ani w przestrzeni.”

  • Niewielkie zmiany mogą powodować znaczące rezultaty, ale sposoby uzyskania największego wzmocnienia są zwykle najmniej oczywiste.
    „Myślenie systemowe uczy, że niepozorne, ale dobrze ukierunkowane działania mogą czasami owocować znaczącymi, trwałymi ulepszeniami, jeśli są zastosowane we właściwym miejscu systemu. Analitycy systemu mówią o tej zasadzie jako o „wzmocnieniu”. W zmaganiach z trudnymi problemami kluczem jest często stwierdzenie, gdzie można uzyskać silne wzmocnienie, czyli dokonać małej zmiany, która może doprowadzić do trwałej, istotnej poprawy. Jedynym problemem jest tu fakt, że zmiany oparte na efekcie wzmocnienia są zwykle bardzo nieoczywiste dla większości uczestniczących w działaniu systemu. Miejsce przyłożenia sił gwarantujących wzmocnienie nie jest położone ani w czasie, ani w przestrzeni blisko oczywistych symptomów trudności. (Przykład trymera na statku)

  • Możesz i zjeść ciastko, i mieć je, ale nie w tym samym momencie.
    „Czasami najbardziej zasupłane dylematy oglądane z systemowego punktu widzenia przestają być dylematami. Są one pochodną migawkowego, statycznego, a nie procesowego myślenia, i w momencie, kiedy świadomie myślimy o zmianach w czasie jawią się w całkiem nowym świetle.”

  • Podzielenie słonia na pół nie daje dwóch małych słoni.
    Istoty żyjące, jako systemy, mają charakter integralny. Ich właściwości wynikają z całości. To samo dotyczy organizacji; zrozumienie najtrudniejszych problemów menedżerskich wymaga spojrzenia na cały system, który generuje te problemy.
    Trzej ślepcy napotykają słonia i każdy mówi, co zauważył: „To jest wielka, szorstka rzecz, szeroka i rozległa jak dywan.”- powiada pierwszy trzymając słonia za ucho. Drugi chwycił słonia za trąbę i mówi: „Wiem, co to jest. To długa i pusta rura”. A trzeci, który dotykał przedniej nogi, stwierdza: „To jest coś potężnego i silnego jak kolumna”. I jeszcze morał końcowy Sufi: „Badając słonia w ten sposób, nigdy go nie poznają”.

  • Winnych nie ma.
    Mamy skłonność do składania naszych problemów na karb okoliczności zewnętrznych. „Ktoś inny” – konkurencja, prasa, kaprysy konsumentów, rząd – jest przyczyną naszych trudności.
Niektóre z wyżej wymienionych praw brzmią jak przekonania (i być może tym tylko są), ale mniejsza o to – ważne, że na nich opiera się systemowe myślenie. Archetypy systemowe i wiele innych rzeczy w nich ma swój początek. Każde z tych „praw” da się wyjaśnić, zobrazować i można uzasadnić jego słuszność. Analogicznie archetypy i wspomniane „wiele innych rzeczy”. Nawet można potwierdzić wszystko praktyką. Jednak powszechnie wiadomo, że jeżeli punkt wyjścia jest błędny, to i wynik jest błędny. To nie jest nowe odkrycie.

Więc ważnym problemem staje się tak zwany punkt odniesienia – płaszczyzna, poziom. Taki mały niuans, a ma znaczenie, bowiem zależnie od przyjętej filozofii, powyższe „prawa” możemy uznać je prawdę lub fałsz (w całości lub częściowo). Na poziomie ludzkiego (bądź, co bądź) wąskiego spostrzegania i rozumienia – wszystkie są prawdą. Jednak na płaszczyźnie duchowej – o wiele szerszej – niektóre są jedynie dziecinnymi i śmiesznymi przekonaniami ich autorów.

Żeby nie być gołosłownym przytoczmy jedno z wyżej wymienionych praw: „Sprawy idą lepiej, zanim zaczną iść gorzej.” Przecież to jedynie bardzo nieużyteczne, ograniczające przekonanie, a przekonanie, to samospełniająca się przepowiednia. Ono działa jedynie dla tych, którzy wierzą, że działa. To prawo zakłada pogorszenie następujące w czasie i, że to pogorszenie jest pewne. Mówi na temat skutku, ale nie mówi o jego przyczynie. Gdyby je uzupełnić, to okazałoby się, że w tym prawie jest pewne podobieństwo do duchowego prawa bumerangu. Tyle, że w prawie bumerangu liczy się nie tyle czas, co intencja podjętego działania. Prawo bumerangu głosi: „Co wysyłasz, to do ciebie wraca”. Jeżeli więc sprawy idą jak idą (dobrze), to może nastąpić pogorszenie za miesiąc lub rok, ale będzie to jedynie skutek twoich wcześniejszych (dzisiejszych) działań. To nie jest tak, że sprawy same zaczynają iść źle. Prawda jest taka:

Wraca do ciebie jedynie to,
co sam wysłałeś.

Dokładnie analogicznie możnaby powiedzieć, że „sprawy idą gorzej, dopóki nie zaczną iść lepiej”. Jak myślisz sam czas wystarczy, by tak było? Oczywiście, że nie! Trzeba odpowiednio zadziałać i to po prostu wróci. Na marginesie, bardzo ciekawe, dlaczego nie przyjęto właśnie takiej, pozytywnej formuły tego prawa systemowego? Chyba oczywiste, że nikt by w to prawo nie uwierzył. Ale negatywna formuła jest do przyjęcia – bardzo zastanawiające – tym bardziej, że dla wielu ludzi, którzy bezwiednie w to prawo uwierzyli – stało się ono nowym programem na stwarzanie własnych kłopotów, stało się inaczej mówiąc samospełniającą się przepowiednią. Zaczynają coś robić, świetnie im idzie i nagle przypominają sobie, że „sprawy idą lepiej, dopóki …”. Wpadają w napięcie, zaczynają skupiać się na błędach, jakość spada, ponieważ ich działania stają się nerwowe lub pośpieszne. Bardziej przypomina to rozpaczliwą ucieczkę przed „zagładą”, niż ekscytujące i radosne zmierzanie do sukcesu. Wszędzie zaczynają wypatrywać, spostrzegać zwiastuny nadchodzącej klęski. Tak bardzo tym emanują, że wreszcie klęska nadchodzi. Powiedzą: „no tak, prawo działa”, ale nie wielu zauważy, że owszem działa prawo, ale nie to o którym myślą. Uwierzyli w coś, więc musiało nastąpić, ponieważ wiara ma moc stwarzania – to jest oczywiste. A wiadomo, co stwarza się w lęku – klęskę. Natomiast w rzeczywistości zadziałało prawo: „Wraca do ciebie jedynie to, co sam wysłałeś.

Dla kontrastu weźmy rzeczywiste prawo systemowe (również, a może przede wszystkim prawo duchowe): „Winnych nie ma.” To jest po prostu prawda, tylko niestety zrozumienie tej prawdy nie jest dla człowieka zbyt proste, ponieważ wciąż potrzebuje jakiegoś winnego i ludzka percepcja jest po prostu zbyt wąska i jednostronna. Poszukiwanie winnego, jest najzwyczajniej w świecie jednym ze sposobów unikania odpowiedzialności za własną sprawczość. Wystarczy pomyśleć. Jest przyczyna i jest skutek, jest wybór i jego konsekwencja. Wolna wola, co kto wybiera. Jak w ogóle można szukać winnego w świecie Wolnej Woli? Nikt temu nie jest winien, nawet ty sam – po prostu masz to, co wybierasz – to wszystko. Jesteś wolnym człowiekiem. W najlepszym razie można mówić o świadomości i nieświadomości, ale na pewno nie o winie i jej braku. Poza tym od ciebie zależy twój poziom świadomości, czyli nieświadomości – w pewnym sensie, to jedno i to samo. Mniejsza z tym, wróćmy do przerwanego wątku. Właściwie to prawo jest również źle sformułowane, bowiem wmieszał się w jego treść ułomny czynnik ludzki. W rzeczywistości brzmi ono: „Winy nie ma.” Lub jeszcze pełniej:

„Wina nie istnieje, istnieje jedynie Wolny Wybór.”

Na bardziej szczegółowe wyjaśnienia przyjdzie jeszcze czas i to będzie nieco później.


Teraz krótkie, ogólne podsumowanie, które zarazem wprowadzi nas w dalsze rozważania.

Najgorzej jest „zafiksować się” na jednym prawie, a stracić z oczu inne. One działają razem, jedno drugiego nie wyklucza. Tworzą całościowy obraz i o tym należy pamiętać.

Wielu ludzi poszukuje prostych rozwiązań (i robią tylko to), ale najczęściej proste rozwiązania dają pozytywne skutki na krótką metę. Działa tak zwane „opóźnienie czasowe” – odstęp czasowy pomiędzy krótkotrwałą poprawą, a długofalowymi skutkami negatywnymi. Uogólniając można powiedzieć, że jest to odległość czasowa pomiędzy przyczyną i skutkiem. Następna grupa lubi znane rozwiązania, trzymając się dawno wydeptanych ścieżek (i robią tylko to). Skoro działało kiedyś, to czemu nie miałoby zadziałać teraz. A przecież jest jasne, że gdyby rozwiązania były łatwe i proste, to dawno zostałyby poznane. Jeszcze inni wolą zaniechać działania i w tym upatrują wyjście (i robią tylko to). Nie chodzi jednak o to, by zaprzestać działania, lecz o to, by działać w nowy sposób (w oparciu o nowy sposób myślenia). Systemowe myślenie jak sama nazwa wskazuje wymaga dwóch rzeczy: widzenia większej całości, połączeń pomiędzy pojedynczymi elementami lub grupami elementów, zależności, wzajemnych wpływów, powiązań, …, oraz wysiłku – czyli myślenia.

Systemowe myślenie jest zbiorem prawidłowości, które zawsze działają w określony sposób. Możemy tych prawidłowości użyć dla własnego i ogólnego dobra. I lepiej jest uczynić to świadomie, niż tylko podlegać ich działaniu nieświadomie. A tego, że działają w naszym życiu udowadniać nie ma potrzeby. To pewne. Więc czemu te prawa działają przeciwko nam? Po pierwsze, one nie działają przeciwko nam, one po prostu działają. Po drugie, to indywidualny wybór każdego, czy je dogłębnie pozna, uszanuje i świadomie zacznie z nimi współpracować – tak współpraca jest jedynym możliwym wyjściem. Naszym problemem nie są prawa systemowe, ani tym bardziej ich działanie, lecz brak wnikliwej diagnozy zaistniałej sytuacji. Zbytnie upraszczanie jest dość popularną i powszechną pułapką. Błędnie się zakłada, że przyczyny i skutki są blisko siebie, bo tak najczęściej nie jest. Chcemy „coś” zreperować, a nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, „co” jest popsute. Powodzenia!

Załóżmy, że chcesz dojechać do Lublina. Musisz najpierw wiedzieć, gdzie jesteś, by wybrać odpowiednią drogę. Załóżmy, że jesteś w Warszawie. Przecież nie dojedziesz do Lublina, jadąc w kierunku Gdańska. To jest właśnie diagnoza. Oczywiście można dojechać z Warszawy do Lublina różnymi drogami – przez Garwolin lub na przykład przez Puławy – ale na pewno nie przez Gdańsk. Kto mówi: „pojadę sobie w tamtym kierunku, a później się zobaczy?” Tylko ci, którzy poszukują prostych lub jakichkolwiek rozwiązań, oraz ewentualnie Ci, którym wszystko jedno, dokąd dojadą. Rzeczywiście niektórym chodzi jedynie o to, by się najeździć. Wolna Wola. W tej sprawie jest nam raczej potrzebna Stalowa Wola i nie mamy w tej chwili na myśli nazwy miasta.

Myślenie systemowe uczy, że nawet niepozorne działania lecz w dobrym kierunku, mogą uruchomić dalekosiężne i ogromne pozytywy. Dodatkowo przyłożenie siły w odpowiednim miejscu ma najczęściej kluczowe znaczenie. Czyli, nie jest obojętne, co się zrobi, kiedy, jak i gdzie. Czasem należy przyłożyć siłę w zupełnie innym miejscu, niż dzieje się „akcja” – zasada dźwigni. Znalezienie tego miejsca nie zawsze jest proste, , ale istnieją zasady, które upraszczają szukanie. Najważniejsze jest zrozumienie reguł, struktur oddziaływań – archetypów systemowych, które pokazują kierunki zmian i wzajemne wpływy. Należy też opanować zdolność spostrzegania procesów, a nie pojedynczych migawkowych zdarzeń. Oczywiście nie zawsze chodzi o widzenie całości, czasem więcej daje spostrzeganie wzajemnych relacji i zależności pomiędzy elementami składowymi. Zaś wykluczające się rozwiązania w krótkim czasie, mogą z powodzeniem być zastosowane w odpowiednich odstępach czasu.

I jeszcze jedno. „Pismem” systemowego myślenia jest rysunek. Niezbędne jest nabycie umiejętności przekładania powiązań, zależności, wpływów, zmiennych, zasad, prawideł, wzmocnień, opóźnień, na prosty i przejrzysty schemat pełen symboli. Natomiast u podstaw wszystkiego jest zrozumienie, że jesteśmy jednym wielkim systemem.

Cóż, systemowe myślenie na pewno nie jest dziedziną dla ludzi niecierpliwych i pozbawionych wnikliwości.

Systemowe myślenie zakłada istnienie wielu systemów, ale niestety niewielu ludzi pamięta, że również systemowe myślenie głosi, że wszystkie te systemy zawarte są w jednym systemie – można powiedzieć, że tworzą jeden system. Ale już na pewno znikoma ilość ludzi zastanawia się, co to za system i niewielu docieka, co z tego wynika.


Na razie wróćmy do tradycyjnego podejścia.
Istnieje wiele różnych systemów i podsystemów. Jedne oddziaływają wspierająco, inne hamująco na dziejące się różnorakie procesy. Raczej byłoby bardziej słusznym podejście, że to nie systemy wspierają lub hamują, a jedynie są siły w każdym systemie, które wspierają jakieś działania i takie, które działają hamująco. Teraz je pokrótce opiszemy, a następnie przejdziemy do nowej idei w tym względzie.

Tak więc, w tradycyjnym (dualistycznym) podejściu można wyróżnić dwie energie (wzmacniająca i osłabiająca). Można też wyróżnić dwie płaszczyzny, aspekty, (wewnętrzną i zewnętrzną). Każdej energii w połączeniu z konkretną płaszczyzną przypisaliśmy odpowiednią charakterystykę i zadanie do spełnienia. Za każdą z nich umieściliśmy jakieś przesłanie, a wszystko po to, by pasowało do naszej ograniczonej percepcji i trzymało się kupy lub dlatego, że nie mieliśmy lepszego pomysłu. Zasada tak stara, jak sam Świat: „Jeżeli nie jesteś w stanie czegoś ogarnąć i zrozumieć, to wymyśl odpowiednią ideę, by to wyjaśnić i zapewnić sobie spokój”. Jednak ograniczona percepcja wyjaśnia zjawiska w charakterystyczny dla samej siebie ograniczony sposób i inaczej po prostu być nie może.

Weźmy dla przykładu powietrze, którego każdy żywy człowiek potrzebuje do życia. Nie widać powietrza, ale każdy wie, że ono istnieje. Ciekawe, że w tym przypadku nasza ograniczona percepcja nam nie przeszkadza. Jest to tym bardziej ciekawe i niezrozumiałe, że „na oko” – przez szybę – próżnia wygląda dokładnie tak samo, jak powietrze. Oczywiście sytuacja może ulec diametralnej zmianie, jeżeli szyby nie będzie, ale i tak wtedy poczujemy, a nie zobaczymy. Wyjaśnijmy: nie zobaczymy próżni, zobaczymy ewentualnie skutki jej działania. Tak samo jest z prądem lub grawitacją – nie widzimy ich – widzimy jedynie skutki ich działania. Czyżbyśmy byli w stanie przekroczyć własną percepcję i szanować coś, czego nie widać? Jeżeli tak, to istnieje realna nadzieja, a nawet pewność, że o systemowym podejściu możemy pomyśleć w nowy sposób, że możemy przekroczyć własne ograniczenia, że możemy rozszerzyć to, co do tej pory wydawało się wyjaśniać wszystko, co jest.

Wrócimy do tego i do tego, co z tego wynika.

A teraz (wreszcie) przesłania, które były wcześniej zapowiadane, czyli następna dawka tradycyjnego myślenia systemowego – chociaż nie do końca i nie w każdym momencie tradycyjnego. Pojawią się bowiem komentarze, wyjaśnienia, dygresje lub „zajawki” – nie oszukujmy się – mało tradycyjne. Same się jakby „wplatają”. Lecz to nam niczego nie komplikuje i w niczym nam nie przeszkadza. Ewentualnie powoli wprowadza w nowy styl myślenia, albo oswaja z nim rozszerzając nasze wąskie horyzonty. Więc do rzeczy.


Energie na płaszczyźnie zewnętrznej.

Energię osłabiającą na płaszczyźnie zewnętrznej nazwijmy oporem zewnętrznym.

Przesłanie: OZ
Przetestować zmianę w praktyce. Zniechęcić do działania. Zatrzymać proces. Wykazać, że człowiek nie jest tam, gdzie myśli, że jest. Udowodnić, że jego intencje nie są czyste i, że jego działania są tylko niedoskonałą imitacją działań. Nie dopuścić do tego, by w siebie i swoją zmianę uwierzył. Utrzymać stan obecny.

Ta energia objawia się za pomocą działań zewnętrznych. W rzeczywistości te działania możnaby określić jako neutralne, tyle, że w naszym odczuciu są one skierowane przeciwko nam i naszej zmianie. Działania – czyjekolwiek są – odzwierciedlają nasze wewnętrzne nastawienia, oczekiwania lub obawy. Bezwzględnie odkrywają nasze nieświadome założenia. Nasza reakcja emocjonalna ma znaczenie, a nie to, co się dzieje na zewnątrz.

Pod wpływem zdarzeń dziejących się w zewnętrznym świecie może powstać zamęt wewnętrzny, ale to nie zależy od tych działań, lecz od naszej reakcji na nie. W rzeczywistości na zewnątrz nie można ponieść klęski. Jest to możliwe jedynie wewnątrz. Świat zewnętrzny jest jedynie terenem rzetelnej informacji o tym, co dokonało się w świecie wewnętrznym. I pamiętam o zasadzie: „co cię nie zabije, to cię wzmocni” – naprawdę pamiętam. Można to nazwać niszczeniem kogoś lub uznać, że jest to jedynie test prawdziwości zmiany. Każdy może spojrzeć na to, jak chce. Przecież równie dobrze można wygrać – czyli przezwyciężyć ten niby opór – a właściwie go wcale nie uruchomić.

Jest raczej oczywiste, że jeżeli ktoś chciał dokonać zmiany dla kogoś innego niż samego siebie, to może nie wytrzymać tej próby. Jeżeli zaś chce zmiany dla samego siebie, to być może przeżyje ciężki moment, ale da radę przez to przejść. Jego wewnętrzna motywacja okaże się niezłomna – czyli zaufa wewnętrznemu wzmocnieniu, o którym będzie w dalszej części. W takiej sytuacji, niezależnie od tego, ile wątpliwości czy przeszkód się pojawi – wszystkie zwycięży. Nie ważne ile wewnętrznych nieświadomych wzorców się uruchomi – z każdym z nich się rozprawi. Nie istnieją w takiej chwili żadne zewnętrzne powody. Jedyne co jest, to wewnętrzne pragnienie zwycięstwa. Nie da się zadowolić kogokolwiek, poza samym sobą. Inaczej mówiąc, albo sam będziesz z siebie zadowolony, albo nie czekaj, że ktokolwiek będzie. Ale żeby samemu siebie zadowolić nie da się pójść na skróty. Nie da się w tej kwestii siebie oszukać. Pół zwycięstwa, to po prostu przegrana.

To test samoświadomości. To próba dorosłości. Tak opór zewnętrzny wprowadza człowieka w walkę z „demonami”. Stwarza pozory, że te demony są na zewnątrz, ale to pułapka – tam ich nie ma – są wewnątrz. Każdy najmniejszy lęk urośnie i trzeba mu spojrzeć w prosto oczy. To sposób na uruchomienie oporu wewnętrznego, o którym będzie nieco dalej.

Przy okazji warto dodać, że energia wzmacniająca zewnętrzna przez rezonans zaprasza do działania energię wzmacniającą wewnętrzną. Można powiedzieć w skrócie, że te energie działają parami.

Ta energia jest przez nas postrzegana, jako energia „wrogiego świata”. Świat cię testuje.


Energię wzmacniającą na płaszczyźnie zewnętrznej nazwijmy wsparciem zewnętrznym:

Przesłanie: WZ
Cel jest wart wysiłku i łatwy do uzyskania – jeżeli zechcesz – Wszechświat ci sprzyja. Wszystko i wszyscy są po twojej stronie. Ciesz się tym, co już uzyskałeś, zamiast frustrować się i dobijać tym, co jeszcze nie zadziałało. Skup się na zwycięstwach. Otacza cię wzmacniająca atmosfera akceptacji i zrozumienia. Ta energia, to promowanie zmiany w każdym działaniu. Zmiana tego, co jest, na lepsze. Pomoc człowiekowi w osiągnięciu sukcesu. Pozytywny rezonans. Ciągła zachęta ze strony otoczenia. Nadawanie tempa zmianie.

Tu objawią się wszelkie możliwe działania wspierające. Czasem się może wydawać, że dzieją się jakieś nieoczekiwane lub zaskakujące zbiegi okoliczności. Ale pamiętajmy, że przypadek nie istnieje.

Czasem pojawia się człowiek, który dodaje otuchy, wiary w kluczowym punkcie lub w okresie osłabienia woli. Czasem jakieś niewyjaśnione zdarzenie. Odnosi się wrażenie, że wszystko sprzyja. Przybywa energii, by przetrwać ewentualne trudne chwile.

Ta energia ma za zadanie wzmacniać, popychać do przodu, pomagać wierzyć, pogłębiać ufność. Przez zewnętrzne przejawy człowiek ma otrzymać informację, że zmierza w dobrym kierunku, że da radę, że wszystko idzie dobrze, że cały Wszechświat jest po jego stronie, że to, co robi ma znaczenie – wielkie znaczenie.

Analogia do poprzedniego opisu jest oczywista. Zewnętrzny świat jedynie odzwierciedla to, co zadziało się w świecie wewnętrznym. A skoro tam jest porządek, to i na zewnątrz jest podobnie. Możemy to odczytać jako zewnętrzne wsparcie, ale w rzeczywistości jest to tylko „odbicie środka”.

To energia jest przez nas postrzegana, jako energia „przyjaznego świata”. Świat wierzy w ciebie.


Energie na płaszczyźnie wewnętrznej.
Na płaszczyźnie wewnętrznej jest identycznie. Działają dwie energie (wzmacniająca i osłabiająca) tyle, że wewnątrz. Pamiętaj cały czas, że mówimy o tradycyjnym rozumieniu dziedziny systemowej.

Opór wewnętrzny może przejawić się na wiele sposobów – podobnie jak wzmocnienie. Zresztą są to energie działające jednocześnie. Podkreślmy, że w tradycyjnym podejściu systemowym:

Energia wzmacniająca i energia osłabiająca działają jednocześnie,
bowiem inaczej nie mogłyby działać na siebie wzajemnie.

To nie jest tak, że jest jedna, a nie ma drugiej – są obie naraz. Jedna czasem „wyskoczy wyżej”, przesłoni tę drugą, ale są obie. Jedna jest czasem silniejsza, a druga słabsza. Jedna bardziej daje się odczuć w takiej klasie sytuacji, a druga w innej. Przeplatają się. To jest bardzo dynamiczny proces. Czasem ma się poczucie przeskoków ze skrajności w skrajność. To nic innego, jak tylko doświadczanie tych przeciwstawnych energii, z których każda ma swoje zadanie do wykonania i własną rolę do spełnienia. W rzeczywistości żadna z tych lub wcześniej wymienionych energii nie jest człowiekowi przeciwna. Na głębszym poziomie doświadczania życia, każda jest mu niezbędna do rozwoju i osiągania szczęścia.

To najłatwiej jest zrozumieć traktując człowieka jako żywy system. Jakiejkolwiek zmiany zechcesz dokonać, cały system zareaguje. Nie ma większego znaczenia, czy zechcesz zmienić sposób odżywiania się, czy sposób obżerania się – jakaś reakcja całego systemu jest pewna. Jakaś część systemu będzie „za”, a jakaś będzie „przeciw”. Dla przykładu, jeżeli się obżerałeś i chcesz to zmienić, to układ trawienny da wsparcie, ale system przekonań może dać opór, zwłaszcza, jeżeli coś sobie w ten sposób rekompensowałeś lub dostarczałeś nie wprost – „tylnymi drzwiami”. Usłyszysz z brzucha: „tak, tak – nareszcie zmądrzałeś”, ale drugi głos powie szeptem: „nie wygłupiaj się, przecież lubisz te wszystkie smakołyki, lubisz dużo – czyżbyś przestał być dla siebie ważny, czyżbyś przestał siebie kochać?” No i w ten właśnie prosty sposób rozpoczyna się „wewnętrzna bitwa” – mniejsza o inne konkretne przykłady.


Energię osłabiającą na płaszczyźnie wewnętrznej nazwijmy oporem wewnętrznym:

Przesłanie: OW
Konfrontacja z samym sobą. Wewnętrzny test podejmowanej decyzji. Unaocznienie wzorców, programów i przekonań, które były powodem sytuacji, którą właśnie teraz chcemy odmienić. Celem jest zyskanie samoświadomości, że sami stworzyliśmy to, co mamy. Zwrócenie uwagi na wewnętrzny proces przekształcania rzeczywistości i samego siebie, na proces stwarzania. Konfrontacja z własną mocą stwórczą – oto sedno tej energii.

Tu objawią się wszelkie możliwe wewnętrzne wątpliwości. Zapewne tylko niektóre były świadome. Teraz mogą dojść do głosu również te nieuświadomione do tej pory.

Jest to energia domagająca się konfrontacji z wewnętrznymi programami, wzorcami, schematami, nawykami myślowymi, lękami, mniemaniami, prawdami – przekonaniami (szczególnie na temat samego siebie). Jeżeli ktoś nie wierzy w siebie, to się z tym niewątpliwie zetknie. Jeżeli oszukuje samego siebie, to również wyjdzie na jaw. Jeżeli sobie pobłaża dostanie teren do treningu. Jeżeli, jeżeli ….

Ta energia wywoła z ukrycia wszystko, co można, by umocnić , uwiarygodnić zmianę i dać prawdziwe zwycięstwo lub pogrążyć w rozpaczy – jest „bezlitosna”. Jak już mówiłem nie ma większego znaczenia, czego zmiana dotyczy. System jest całością pełną nieskończonej ilości powiązań na różnych poziomach, a wielu z nich nawet sobie nie uświadamiamy. I opór wewnętrzny właśnie po to jest, byśmy doświadczyli tej konfrontacji z samym sobą i poszerzyli swoją samoświadomość.

Rzeczywiście, aby pójść do przodu, trzeba „przekroczyć” samego siebie.

Opór jest niezbędny. Wywołuje albo rezygnację, albo pragnienie. Uświadamia, że nie tylko coś się zyska na zmianie, ale też coś trzeba będzie stracić. Słowo „stracić” jest nie całkiem adekwatne, ponieważ w rzeczywistości nic się nie traci. Ewentualnie doświadcza się tego na zupełnie innym poziomie i w zupełnie nowy sposób. Jasne jest, że zmieni się sposób życia i pewne rzeczy odejdą, jako te, które już spełniły swoje zadanie – jednak byłoby nieporozumieniem nazwać to stratą. To test dostrzegania i rozumienia skutków zmiany. To test zgody. Jest on niezbędny, bowiem wielu ludzi chce dokonać zmiany, ale jednocześnie zachować coś, co ta zmiana wyklucza. Nie każdy ma gotowość na takie skutki. Ta energia chroni człowieka przed decyzjami nieprzemyślanymi, takimi, których mógłby później żałować mówiąc do siebie: „nie miałem świadomości, że tak to będzie”. Więc opór wewnętrzny jest po to, by miał świadomość i tego nigdy nie powiedział lub aby zrezygnował z dokonania zmiany – również mając świadomość, co z tego wynika.

Wewnętrzny opór ma nas ochronić przed poczuciem krzywdy i poczuciem winy, a umożliwić przeżywanie niczym nie zmąconej radości i szczęścia.


Energię wzmacniającą na płaszczyźnie wewnętrznej nazwijmy wsparciem wewnętrznym:

Przesłanie: WW
Cel jest wart wysiłku i łatwy do uzyskania – jeżeli zechcesz – Wewnętrzny Wszechświat ci sprzyja. Ciesz się tym, co już uzyskałeś, zamiast frustrować się i dobijać tym, co jeszcze nie zadziałało. Utrzymuj ten kierunek, dbaj o siebie dla samego siebie – jesteś ważny – utrzymuj atmosferę samoakceptacji i samozrozumienia. Jedyna prawdziwa motywacja jest w tobie. Pamiętaj o tym i korzystaj z tej energii – jest twoja i jest dla ciebie. Jesteś silny, jesteś sprawczy, jesteś mądry, jesteś inteligentny, jesteś Panem w swoim świecie i sam decydujesz o tym, jak on ma wyglądać i funkcjonować. Nie musisz o nic walczyć, pozwól temu przyjść, objawić się – bo już jest. Zaufaj. Rozwijaj się. Rozszerzaj swą świadomość. Przebudź się. Idź wyżej, idź głębiej – poznawaj samego siebie. To droga do prawdziwej Wolności. Jesteś cudem. Wierz w siebie. Daj następny krok i ciągle zaczynaj od nowa.

Tu objawia się cała wewnętrzna siła i przekonanie, że warto. To odśrodkowa energia, która tli się w nas od dnia stworzenia. To mądrość wszystkich naszych wcześniejszych doświadczeń. Pcha nas zawsze ku dobru. Celem życia jest rozwijać się i dążyć ku szczęściu, a celem tej energii jest nam w tym pomagać. Więc zawsze nas zasila.

To ta energia budzi nasze marzenia. Dzięki niej wstajemy po upadku. Dzięki niej mamy siłę zacząć jeszcze raz, po porażce. To Moc naszej Duszy, dla której ziemskie niemożności nie istnieją. Jest niezniszczalna i nieskończona. Jest pewna i wieczna. Dostępna zawsze, gdy chcemy czynić Dobro.

Ta energia pomaga nam zrozumieć odpowiedź zewnętrznego świata i wyciągać wnioski. Pomaga rozwikłać bolące nas zagadki i zaskakujące wzorce. Daje siłę, by trwać i zamiast złościć się na innych, szukać własnej sprawczości. Jest po to, byśmy się nie cofnęli, lecz wzięli odpowiedzialność za to, co wysyłamy, czym emanujemy na zewnątrz i dokonali korekty.

Ta energia jest ze wszystkich najsilniejsza, ale nasze programy i wierzenia nabyte podczas wielu doświadczeń utrudniają nam dotarcie do jej czystej formy. Ważne, że nieustępliwi mają zawsze taką szansę, by ją odnaleźć. Ważne, że po zrozumieniu i „rozpuszczeniu” swoich blokujących programów stajemy się wolni i coraz silniej doświadczamy owej mocy. To się bardzo łączy z przebudzeniem i świadomością.



Opisaliśmy cztery energie w tradycyjnym podejściu. Rozszerzyliśmy ich znaczenie o kilka głębszych aspektów i to nas wprowadza w dalszą część, której celem będzie eksplorowanie nowych idei i tego, co z nich wynika.

Zacznijmy od twierdzenia, że nie istnieją żadne systemy, ani żadne siły w systemach, które można nazwać siłami hamującymi.

Istnieją jedynie siły wspierające.

Oczywiście nasza percepcja nakazuje nam widzieć siły hamujące, a przynajmniej tak je nazwać, ponieważ prawo fizyki głosi, że „każdemu naciskowi odpowiada jakiś opór”. Ale opór jest jedynie nazwą siły wspierającej odwrotny kierunek – przynajmniej z punktu widzenia „przeciwnego systemu”. Zależnie od tego, która siła – wspierająca kierunek A, czy wspierająca kierunek B (czyli nazywana przez nas hamującą kierunek A) – jest silniejsza, zadzieje się jeden z możliwych scenariuszy. To będzie dla nas oznaczało, że jeden system był silniejszy od tego drugiego.

Tu należy się jeszcze jedno wyjaśnienie i to bardzo ważne. Używamy czasem słowa „opór”. W rzeczywistości należy odróżnić dwie zupełnie różne rzeczy. „Opór”, który jest Prawem Naturalnym, Duchowym, jest zupełnie czym innym, niż to, o czym pisaliśmy powyżej używając słowa „opór”. To, o czym pisaliśmy jest wytworem ludzkim i nazywa się niezgoda. Wyjaśnijmy.

Opór. Gdyby nie było energii, którą nazywamy po ludzku Oporem nie byłoby świadomego wysiłku. Celem tej energii jest poruszyć nas z miejsca i obudzić naszą świadomość. Gdyby to był prawdziwy opór kosmiczny, nic byśmy nie mogli osiągnąć. W życiu byśmy nie zdołali go przekroczyć. Nie mielibyśmy nawet pojęcia, że coś takiego jest. Nasza bezsilność byłaby tak wielka, że nawet nie zdołalibyśmy (o tym oporze) pomyśleć choćby jednej myśli.

Niezgoda. We Wszechświecie nie istnieje coś takiego, jak niezgoda – poza oczywiście niezgodą, którą stwarza nasza osobowość. Istnieje nieskończona Harmonia, Ład i Porządek. Z poziomu naszej prawdziwej istoty – Nadświadomości – do rozwoju wystarczy nam samo zrozumienie, ale z poziomu naszego teraźniejszego przejawu – ludzkiej istoty – dla rozwoju niezbędne jest doświadczenie. Stąd wytwarzamy niezgodę, którą potocznie nazywamy oporem. Przez doświadczenie niezgody zewnętrznej lub wewnętrznej dokonujemy testu własnej decyzji i woli. Więc należałoby zamiast opór zewnętrzny lub wewnętrzny napisać niezgoda zewnętrzna lub wewnętrzna. Tyle wyjaśnień.


A teraz podsumujmy poprzedni akapit o systemie A i systemie B – oczywiście w skrócie i mocno uproszczając:

Każdy system powoduje wzmocnienie jedynie takich działań,
które zapewniają mu przetrwanie lub powodują,
że stanie się jeszcze bardziej „bezpieczny”, doskonalszy.


Skracając, chodzi po prostu o przetrwanie, bowiem zawsze podstawowym celem każdego systemu jest: przetrwać. Dotyczy to zarówno „Systemów Żywych”, jak i systemów „martwych”. Oczywiście pojawiają się duże wątpliwości, w sprawie znaczenia słowa „przetrwanie”. Dla różnych ludzi znaczy ono różne rzeczy. Ma wydźwięk pasywny. Nie zakłada rozwoju, a tylko przetrwanie – „przeczekanie”. Jest to kwestia jakościowa. „Przetrwanie” związane jest z lękiem i z oczekiwaniem, że sytuacja się przynajmniej nie pogorszy. Bardziej przypomina wegetację, niż z życie. Więc może należałoby użyć słowa „istnienie”? Tyle, że to słowo jest całkowicie nieadekwatne w odniesieniu do systemów „martwych”. W takim razie bardziej trafne byłoby stwierdzenie, że Systemy Żywe chcą Istnieć, a systemy „martwe” chcą przetrwać.

Za chwilę dojdziemy do bardziej precyzyjnych wyjaśnień.

W tej chwili „ciśnie się” bardzo ważna konkluzja.

Żaden system „martwy”
nie może być silniejszy od Systemu Żywego.

Jeżeli ktoś jest przeświadczony, że jest inaczej, to problemem jest jedynie jego przeświadczenie o tym. To nie „martwy” system jest silny, lecz jedynie wiara, że tak jest, jest silna. System „martwy” nie jest nawet prawdziwym systemem, więc o jakiej sile może być mowa? To Człowiek – System Żywy – uwierzył w moc systemów „martwych” i to jest jedynym prawdziwym problemem w tej kwestii. Ewentualnie dochodzi do tego jeszcze jeden problem dotyczący ludzkiego przywiązania do własnych twierdzeń – nawet, jeżeli są błędne. Podkreślamy to ponownie i z naciskiem, że:

Systemem można nazwać jedynie to,
co ma w sobie Tchnienie Życia.

Nie ważne – człowiek, roślina, czy zwierzę – miano Systemu (przez duże S) można nadać jedynie temu, w czym to „Tchnienie Życia” Jest.

Każdy człowiek zarządza jedynie samym sobą
– czyli jedynym Systemem w którym jest,
a właściwie
Jedynym, Wyjątkowym, Niepowtarzalnym,
Doskonałym Systemem, którym JEST.

Nieświadomą, odruchową misją każdego Żywego Systemu jest przetrwanie. Niektórzy ludzie nawet do tego stopnia się tym przejęli, że w dzisiejszych czasach żyją tak, jakby nadal byli w prehistorycznej dżungli, pełnej wszelkich zagrożeń. Dosłownie walczą o życie, chociaż nie jest to już dawno konieczne. Ci ludzie zasypiają i budzą się na „polu bitwy”. Wychodzą z domu i walczą o cokolwiek i z kimkolwiek.

Naturalną misją Żywego Systemu jest rozwój, odzyskanie samoświadomości, a przez to wolności i wpływu.

Każdy Żywy System „styka się”, a co za tym idzie wchodzi w różnorodne interakcje z innymi Żywymi Systemami.

W ten sposób powstają systemy „martwe” – bezosobowe byty, które w tradycyjnym podejściu nazywa się również systemami, chociaż w ogóle nie istnieją (tu będziemy pisać o nich dla odróżnienia małą literą). W rzeczywistości te systemy są jedynie naszą iluzją, wytworem naszej bujnej wyobraźni, która (to oczywiste) działa w oparciu o znane, precyzyjnie i wnikliwie opisane, powszechnie w świecie uznawane, a nawet ponad wszelką wątpliwość udowodnione i podparte realnymi przykładami, ale niestety błędne założenia.

Może to będzie zaskakujące, ale systemy „martwe” chcą tego samego, co Systemy Żywe. Motto bezosobowego systemu brzmi – rozwijać się, by zapewnić sobie przetrwanie.

Wyjaśnijmy, czym jest bezosobowy, „martwy” system. Jak już mówiliśmy jest bytem, który nam wydaje się realny, ale którego w rzeczywistości nie ma. On nie żyje swoim życiem, on żeruje na Systemach Żywych, czyli jedynych naprawdę istniejących Systemach.

Weźmy dla przykładu „martwy” system zwany partia, związek, firma, państwo – bez znaczenia, bo i tak każdy będzie pasował. Pewne jest jedno, że żaden z nich nie istniałby bez ludzi. Musi być chociaż jeden żywy człowiek. Więc ten system jest, czy go nie ma?

Załóżmy, że pewnego dnia wszyscy pracownicy firmy „RELIC” lub „RELIG” (czyli powszechnie uznawanego systemu, który my właśnie nazywamy systemem „martwym”, bezosobowym) zwalniają się. To wystarczy – koniec firmy – znika. A wydawało się, że to jest taki wielki system. Ten system sam z siebie nie istniał i istnieć nie może. Nie ma w nim „tchnienia życia”. My go stwarzamy w swoim umyśle, ale ten niby system jest jawną iluzją i niczym więcej. Czyż nie jest w świetle tego odkrycia dziwne, że tak wielu ludzi czuje się ofiarą owego systemu? Wierzą, że nie mogą się mu przeciwstawić. Wierzą, że ich wpływ jest zbyt mały. Zupełnie nie biorą pod uwagę faktu, że są jego stwórcami i, że ten system funkcjonuje dzięki nim, a nie odwrotnie. „Martwy” system jest „tworem energetycznym”, ale ta energia nie należy do niego.

„Martwy” system jest zawsze „na łasce”
Systemów Żywych.

To jego żywiciele. „Martwy” system nie dysponuje żadną własną energią, ale po mistrzowsku „zarządza” nie swoją. Niewątpliwie potrafi doskonale udawać, że jest silny, ale to tylko udawanie. Ten „niby system”, to zlepek ludzkich energii i najczęściej ograniczających przekonań. Użyliśmy słowa „najczęściej”, ponieważ zdarza się, że ludzie bardziej świadomi inwestują swoją energię i moc stwórczą w taki sposób, że „niby system” daje im wsparcie. To efekt synergii – który podkreślamy – jest możliwy do osiągnięcia jedynie dla ludzi świadomych. Wystarczy, że wszyscy ludzie (Żywe Systemy), którzy tworzą daną Firmę („martwy” system) spotkają się i ustalą, że od tej chwili obowiązuje bezwzględnie nowa zasada. I co się wydarzy? To proste. Żywe Systemy stworzyły nową wspólną normę i „martwy” system będzie w zgodzie z tą normą działał. Warto dodać, że zabieg odnowy zadziała jedynie wtedy, gdy 100% Żywych Systemów przyjmie normę. Ponieważ rzadko się to zdarza, to rzadko doświadczamy swej mocy. To powoduje, że wierzymy w moc systemu „martwego” i własną niemoc. Dlatego też słowo „martwy” jest wpisany w cudzysłów. Inaczej mówiąc, jest to martwy system, który my postrzegamy jako realny, żywy, odrębny lub jakikolwiek inny niż martwy. Piszemy „martwy”, ponieważ niektórzy wierzą, że jest „żywy”.


To ciekawy wątek, zwłaszcza, że pojawia się w tle pytanie: co oznacza w takim razie tytuł artykułu?

Tytuł zakłada systemową jedność, czyli istnienie takiego systemu, którego każdy z nas jest częścią i który jednocześnie jest Systemem Żywym. Czyżbyśmy musielibyśmy w tej chwili sami sobie zaprzeczyć i uznać istnienie choćby jednego systemu bezosobowego – martwego (tu cudzysłów nie jest potrzebny). Oczywiście, że tego nie uczynimy. Nie dlatego, że nie chcemy uznać własnego błędu, lecz dlatego, że nie musimy tego robić, ponieważ ten system, którego każdy z nas jest częścią nie jest bezosobowym systemem – to Bóg. Inni nazywają ten system Pustka, Absolut, Pra-Energia lub inaczej. Nie ma to kluczowego znaczenia – to jedynie wyjaśnienie wielu ludzkich, zresztą zupełnie zbędnych podziałów.

Ten PraSystem, to Wieczna Inteligentna Istota,
rozszerzająca się w nieskończoność i nieskończona sama w sobie.
To Stwórca – Bóg – Jednia.

Każdy z nas jest zanurzony w tę Pustkę, każdy z nas w niej mieszka, wypełnia ją, a ta Pustka każdego z nas przenika. Na to samo wyjdzie, jeżeli powiemy, że każdy jest cząstką Boga i, że Bóg jest w każdym z nas.

Kosmicznie ujmując można dorzucić jeszcze takie systemy jak: Świat, Nasz Wszechświat, Wszystkie Wszechświaty, Galaktyka, Wszystkie Galaktyki, Cały Kosmos. To nie są martwe systemy. W nich również Jest Tchnienie Życia. One żyją swoim życiem. To nie są pasożyty zależne od naszej obecności i energii. A nawet jest wręcz przeciwnie, to one użyczają nam swej nieskończonej energii. Trudno nam to ogarnąć naszym nierozumnym rozumem, trudno nam to przyjąć i uszanować, ale tak właśnie jest. Walczymy z Mocami, które nam sprzyjają, zamiast z nich korzystać dla Dobra Wszystkich. Jednak niezależnie od tego, czy uznamy te Żywe Systemy czy też nie, i tak dojdziemy w końcu do Systemu Pierwotnego, który nazwaliśmy Jednia – Bóg. W tym PraSystemie zawiera się wszystko, co istnieje. Z tego właśnie Systemu pochodzi wszelka Życiodajna Energia. Tam ma swój początek Energia potrzebna nam do naszego rozwoju i jest to zawsze Energia Wspierająca.

Naprawdę robi się interesująco – nieprawdaż? Tak, ponieważ zawsze robi się niezmiernie interesująco, gdy wprowadzimy lub raczej zauważymy aspekt duchowy. To zawsze, nas ludzi będzie zachwycać. I chociaż na początku wszystko wydaje się trochę niezrozumiałe i zaskakujące, a nawet niedorzeczne, to po chwili zazwyczaj „przechodzi” i najczęściej zmienia się w pewność. Ponieważ prawda zawsze się sama obroni i przemawia do serca, przenikając przez ograniczony ludzki mózg. Co więcej ograniczony do tego stopnia, że nawet nie potrafi znaleźć sposobu, by zablokować to przenikanie. Jedyne, co czasem (bo nie u wszystkich i nie zawsze) potrafi, to obserwować swoją bezradność. Drugie możliwe wyjście polega na zaprzeczeniu i odrzuceniu – ale, czy jest to rzeczywiście jakieś wyjście? (Uczcijmy to „minutą ciszy”. Słynna w całkiem niedawnych czasach „minuta ciszy” była symbolem czasu na zadumę. Nie wielu w czasie jej trwania zdążyło się co prawda przebudzić, ale zawsze była to jakaś szansa. Kto wie? Czasy i ludzie się zmieniają.)

„Minuta ciszy.”


I właśnie w tej chwili – niby przypadkiem – odebraliśmy maila od znajomego. Dawno się nie odzywał i raptem, właśnie w tej chwili… – bardzo ciekawe. Zacytował znamienne w tej chwili słowa C.S. Lewisa, które w wolny przekładzie brzmią następująco: „Wierzę, że słońce wzeszło nie tylko dlatego, że to widzę, ale ponieważ dzięki temu, widzę wszystko inne.”

Skąd wiedział, że właśnie potrzebujemy inspiracji? On nie wiedział, ale Wszechświat tak. Więc za pośrednictwem tego człowieka zadziałała Wyższa Inteligencja. Przed momentem napisaliśmy o Mocach, które nam sprzyjają i z którymi walczymy, zamiast współpracować. To wprowadza w zadumę. Kosmos naprawdę Żyje.

Oczywiście, wystarczy pomyśleć. Jak to się dzieje, że Planety wokół nas przemierzają Przestrzeń z ogromnymi prędkościami i nie zderzają się? Skąd biorą się zapewniające kosmiczny porządek siły? Skąd Słońca wiedzą ile ciepłą należy wytworzyć i posłać? Jak to się dzieje, że Księżyc – który teoretycznie nic nie robi, tylko odbija promienie słońca – ma kluczowy wpływ dla naszego istnienia? Jak to możliwe, że we Wszechświecie krąży Życiodajna Energia? Czy my to czynimy? Czy to nasze myślenie o tym decyduje? Nawet opady deszczu nie zależą od nas? Prawda jest taka, że jesteśmy częścią Wielkiego Żywego Organizmu. Jesteśmy częścią tego Życia – to cudowne. Trudno zaprzeczyć, że Wszechświat Żyje.

Weź ziarno zboża, połóż na dłoni, popatrz – to żyje, pamiętasz o tym? Włożysz to do ziemi i urośnie. Woda, Energia Ziemi i Słońca wystarczą, nic nie musisz do tego dodać. Naukowcy próbowali stworzyć takie ziarno. Odwzorowali skład chemiczny, wielkość, kształt, kolor, ciężar – słowem wszystko. Włożyli Ziarno w glebę, lecz nie urosło. Zastanawiali się czemu? Odpowiedź jest prosta. Nie mogli napełnić go Tchnieniem Życia. Mniejsza o to, czego dowiadujemy się z tego przykładu o sobie, w tej chwili ważne jest, by dostrzec, że to ziarno, to Żywy Organizm – Żywy System. Czas się zachwycić i spokornieć!


Idźmy dalej w poszukiwaniu nowych wniosków, bądźmy ciekawi, odkrywajmy, eksplorujmy, rozwijajmy się, rozszerzajmy własną świadomość.

Możemy użyć zasad systemowych, bo po to właśnie je opisano, byśmy ich używali. Dzięki naszym wszelkim zasobom i systemowemu podejściu możemy zbudować, stworzyć nowy obraz. Właściwie nie będziemy niczego budować, ani stwarzać – będziemy jedynie odkrywać to, co zawsze było, ale było dla nas niewidoczne. Więc, jedynie dla nas ludzi może to być ewentualnie „nowy” obraz. A jak tego dokonamy? Bardzo prosto. Właściwie już zaczęliśmy to robić. Rozszerzyliśmy nasze widzenie teorii systemów o aspekt duchowy. Dostrzegliśmy jedną nową zmienną w tej odwiecznie działającej dziedzinie. Aspekt duchowy był do tej pory pomijany w systemowym myśleniu, a w najlepszym razie grał rolę „zmiennej niewiadomej”. Czas to odmienić, ponieważ w rzeczywistości aspekt duchowy nie jest „zmienną niewiadomą”, jest pierwotnym, a co za tym idzie bazowym dla wszystkiego, co Jest elementem. Może raczej należałoby nadać mu nazwę „wiadomej niezmiennej”. To byłoby chyba najbardziej adekwatne stwierdzenie. Ostatecznie mowa o Pierwotnej Stwórczej Energii, od której w ogóle wszystko się zaczęło. Oto najstarsza na świecie Energia i najstarsza na świecie Płaszczyzna. Oto Żywy System w którym zawierają się wszystkie istniejące Systemy – Pustka – nazwij to tak, jak sobie życzysz.


Należy się wyjaśnienie. W tej chwili staje się całkiem oczywiste, że nie utrzymamy się w sferze jedynie biznesowej. To dotyczy nas, jako Całości. Tu nie będziemy się nawet starać o to, by coś, od czegoś oddzielać. Tytuł artykułu mówi sam za siebie: „Systemowa Jedność”. Na tym poziomie rozważań nie istnieje w ogóle możliwość oddzielnego patrzenia na życie prywatne lub zawodowe. Można spojrzeć jedynie na Życie, jako Proces dziejący się wiecznie w zgodzie z pewnymi prawidłowościami. Każda dziedzina naszego Życia tym prawidłom podlega. Jesteśmy częścią Kosmicznego Procesu i to jedyny sensowny punkt widzenia – oczywiście, jeżeli chcemy cokolwiek zrozumieć i odzyskać pełną świadomość. Tu kończy się zwyczajne, tradycyjne podejście do systemowego myślenia.

Zresztą systemowe myślenie nigdy nie miało być sztuką dla sztuki. To niezmiernie praktyczna dziedzina wiedzy. Nie jest odrębnym systemem, jest „drogą” do odkrywania systemów i zrozumienia ich działania. Celem nie jest zamknąć się w „ramach” teorii systemów, lecz używając praw systemowych otworzyć się i odzyskać Świadomość – czyli Wolność i Samego Siebie.


Powiedzieliśmy, że istnieje Jednia – Przestrzeń, Pustka, czyli System, który zawiera wszystkie inne Systemy. Mówiliśmy również o tym, że jedyną istniejącą energią jest Wsparcie. Wyjaśnijmy dlaczego tak jest. Dlaczego ten System zawsze nas wspiera? Odpowiedź jest prosta. Wspiera nas, ponieważ zależy Mu jedynie na naszym wspólnym rozwoju. Jemu to w żaden sposób nie zagraża, ponieważ Jednia, Przestrzeń jest nieskończona – może się tylko rozszerzać. Wyobraź sobie że zapalasz świecę w zupełniej ciemności. Świeca rozświetla jakąś jej część. Podejdź do miejsca w którym zaczyna się ciemność i zapal kolejną świecę. Przestrzeń się znów „poszerzy”. Właściwie stworzy się nowa przestrzeń, i tak w nieskończoność. Każde nasze odkrycie – jak ta świeca – rozświetla Wszechświat, poszerza Świadomość i dlatego zawsze mamy Wsparcie. Rozwój nie ma końca.

W tym kontekście przeszkody i wsparcie (z tradycyjnego podejścia) są jedynie innym rodzajem impulsu do rozwoju. Gdybyśmy nie mieli pragnienia lub poczucia dyskomfortu, nie ruszylibyśmy nigdy z miejsca w którym jesteśmy. Któraś z tych sił musi się w nas pojawić. Opór i pragnienie są tym samym. Są dla nas informacją, że chcemy nowego, są wsparciem, zaproszeniem. To dwie różne formy tego samego impulsu.

Problemem nie są systemy „oporne” lecz nasza percepcja. Systemy oporne, to martwe systemy. A systemy martwe są jedynie naszą iluzją. Nie ma ich. Nie istnieją systemy niszczące zmianę. Każdy system chce się rozwijać. My decydujemy, co stwarzamy, dlaczego i po co. My jesteśmy odpowiedzialni za własną percepcję. My odpowiadamy za wszystkie swoje decyzje.


Masz wątpliwość, co w takim razie ze złem? Pytasz o Szatana? To nie jest martwy system. To również Żywy System. Jest bardzo osobowy i realny. On też zmierza do przetrwania i „rozwoju” – wiemy, to słowo w tym kontekście bardzo dziwnie brzmi. Co znaczy rozwój w tym względzie. Zamknijmy to w metaforze. Wysłannicy tego Systemy chodzą i mają jedno zadanie: „gasić świece”. Ciemność jest brakiem światła. Czym więcej ciemności, tym większy rozwój tego Systemu. Nie można tego bagatelizować. To bardzo poważna sprawa. Należy się temu szacunek, jak wszystkiemu innemu. I w tej sprawie to już na pewno nie stać nas na brak pokory. Niepokorni w tym właśnie systemie „wylądują”. Żeby nie było wątpliwości:

Każdy Żywy System sam dokonuje wyboru,
w jakim Wyższym Żywym Systemie funkcjonuje.

Najkrócej rzecz ujmując można powiedzieć, że od indywidualnej decyzji zależy przynależność systemowa. Nikt cię nie może zmusić do bycia w jakimś Systemie, w którym nie chcesz być. To Wszechświat Wolnej Woli. To Wszechświat Wolnego Wyboru. To Wszechświat Wolności. A my ludzie poszukujemy Wolności i nie dostrzegamy, że jesteśmy w niej zanurzeni. Mówiąc nieelegancko i dobitnie: Jesteśmy na Wolność skazani, ale niestety nie jesteśmy na tę Wolność przygotowani, a przede wszystkim na Jej skutki. Sformułujmy to inaczej i zgodnie z Prawdą: Dotychczas nie byliśmy przygotowani. Słowo „dotychczas” wiele zmienia – właściwie wszystko zmienia.

Nie mamy powodu czuć się z tym źle lub winni. Wina nie istnieje – pamiętasz jeszcze to duchowe i zarazem systemowe prawo? Istnieje nieświadomość i istnieje jej koniec. To ta chwila – to nasza szansa! Cieszmy się wiec swoim odkryciem. Trzymajmy się tego, co zadziałało, a nie tego, co jeszcze nie funkcjonuje – pamiętasz to przesłanie energii wewnętrznej wspierającej?

Żywy System – Szatan – nie walczy, dopóki nie musi. Dopiero, gdy ktoś się zbliża do odkrycia Prawdy, gdy ktoś zaczyna sobie przypominać Prawdę, gdy zaczyna się wymykać uzależnionemu myśleniu i wąskiej percepcji, gdy odzyskuje świadomość, gdy zaczyna się Mu wyrywać, Ten zaczyna działać. Dopiero wtedy – nie wcześniej. Jeżeli ktoś jest w „więzieniu” i nie chce uciec, to nikt go nie pilnuje – to oczywiste. Jeżeli ktoś jest w więzieniu i nawet o tym nie wie, że w nim jest, to już zupełnie nie trzeba go pilnować – to również oczywiste. Ale jeżeli zaczyna rozumieć, to sprawa nabiera innego znaczenia. A problem Szatana jest taki, że w tym „więzieniu”, każdy jest na własne życzenie, nie ma w nim krat. Więc jeżeli zmieni swoje życzenie, to wyjdzie z niego w jednej chwili i na nic się zdadzą zabiegi Szatana. Będzie próbował różnych sztuczek, a zna ich wiele, to pewne – Wolna Wola, ale nie może do niczego i nikogo zmusić, każdy sam dokonuje własnego wyboru – również Wolna Wola. To świat bezwzględnej równości i sprawiedliwości. Każdy dostaje to, co chce i co wybiera. Każdy sam decyduje!

Szatan dba o siebie, to oczywiste. Każdy System chce przetrwać. Jeżeli wszyscy się „wypiszą” z „klubu Szatana”, to będzie miał duży problem. To go od razu nie wykończy. Jest silny i odporny. Jednak znana nam już z wcześniejszych rozważań zasada energetyczna – mowa o zasadzie „bumerangu” – musi zadziałać. Wynika z niej, że wraca do nas to, co wysyłamy, więc, pomyśl, co się stanie, kiedy wysłana przez Szatana energia wróci do Niego. Sam się wykończy. Wystarczy być Czystym, jak źródlana woda Lustrem – reszta zadzieje się sama. Gdybyśmy nie załatwili tej sprawy w ten pozytywny sposób, to nastąpi inny scenariusz – nazwijmy go negatywnym. Jego efekt jest taki sam, ale sposób realizacji mało dla nas przyjemny. Opiera się na prawidłowości, że każda destrukcja, jest destrukcją, również dla siebie samej. Kiedy już wyniszczy wszystko, czym sama nie jest, to wykończy wreszcie samą siebie. dobrym przykładem jest nowotwór. Pominiemy w tym momencie zupełnie psychologiczne i energetyczne aspekty tej choroby, a zajmiemy się jedynie aspektem komórkowym. Otóż komórki rakowe są niezmiernie żywotne i ekspansywne. Zjedzą wątrobę, to przeskoczą na inny organ. Skończą z tym, przerzucą się na kolejny. Kiedy „zjedzą” wszystko, co jest do zjedzenia wyniszczą same siebie. Oczywiście, że same nie zachorują na raka – one są rakiem. Nie potrafią się kontrolować i zatrzymać, brak im samoświadomości – są „ślepe”, a wzrok odzyskują zbyt późno, by się uratować.

Każdy rodzaj destrukcji ma tę samą słabość – zanik samoświadomości. Walczymy z destrukcją, ponieważ o tym wiemy. Wiemy, że i tak sama się wreszcie wykończy, ale najpierw wykończy nas, a na to nie mamy zgody. Dlatego walczymy z rakiem. Problem jednak polega na tym, że czasami używamy nieodpowiednich narzędzi – rodem z systemów destrukcyjnych. A wiadomo, że w ten sposób niszcząc jedną formę destrukcji, jednocześnie stwarzamy następną. Tak właśnie tworzymy swoje własne problemy.

Dlatego walka chemiczna z rakiem jest nienajlepszym rozwiązaniem. Dlatego poszukujemy wyjaśnień dla zaistnienia tej choroby w aspektach naszej osobowości, na gruncie psychologicznym. Jest wiele udokumentowanych wyleczeń bez leków lub z niewielkim ich wsparciem. Zawsze pamiętajmy: „Choroby nie istnieją, istnieją chorzy ludzie”. To dwie różne rzeczy i to ma ogromne znaczenie. Zostawmy ten wątek, to miał być jedynie przykład.

Podsumowując, pamiętajmy:

Każdy jest Wolny.

Jeżeli ktokolwiek wmawia Ci coś innego – wmawia ci – po prostu kłamie. Nie dajmy się zwieść, nie dajmy się zastraszyć. Wszechświat nam sprzyja. Wyjdźmy z więzienia, które sami sobie stworzyliśmy.

Początkiem jest przypomnienie sobie własnej misji:

„Po co tu jestem?”

„Po co żyję?”

„Jakie jest moje Święte Zadanie?”

Później uświadomienie sobie swoich niepowtarzalnych zasobów i wiara, że one wystarczą, by zmierzać drogą rozwoju i wyrwać się z wegetacji. Następnie decyzja i działanie. Patrzenie w Światło, nie w ciemność. Świadome bycie Tu i Teraz. Odkrywanie blokujących programów i wzorców. Praca nad ograniczającymi przekonaniami i wierzeniami. Uświadamianie sobie wszystkiego, co nieświadome. Ogromna determinacja i pragnienie zwycięstwa. Niezłomna wiara w samego siebie. Nawet, gdy upadniemy ponownie – wola przemiany – wciąż i od nowa. Trzymanie się sukcesów, a nie porażek. Stałe podwyższanie swoich wibracji – jesteśmy energią. Rezygnacja z roli ofiary” i wierzenia w „fatum”. Wyjście z „setek” odgrywanych ról, zdjęcie „milionów” masek i Bycie Sobą – Prawdziwym, Pięknym, Wolnym Sobą. Koniec udawania. Koniec lęku. Koniec użalania się nad sobą. Koniec zatruwania swojego umysłu i ciała. Koniec udawania.

Zaczęła się Nowa Era.
To Era Miłości, Prawdy i Mocy.
To Era Świadomości i Samoświadomości.

Z niskiego poziomu postrzegania widzimy systemy oporne, ale z wysokiego poziomu (duchowego) to wygląda inaczej. Perspektywa zmienia postrzeganie. Tak naprawdę jedynie szukamy doskonałych uzasadnień dla własnego lenistwa i nieświadomości. Szukamy wyjaśnień poza sobą, by zasłonić swoją niewiarę w siebie. To wszystko. Robimy z siebie ofiary, które nic nie mogą. To jest oszukiwanie samego siebie. Robimy to, choć sami w to nie wierzymy. Właśnie dlatego nie czujemy radości i szczęścia, bo to nie może dać nam szczęścia. To nas degraduje do bezmyślnej masy, którą nie jesteśmy. Czujemy to. Jesteśmy Cudami – czujemy to.

Nie ma systemów opornych.
Istnieje jedynie nasz Wolny Wybór.

To, co postrzegamy jako opór jakiegoś systemu jest dla nas jedynie informacją, że jakaś ważna potrzeba, wartość, intencja została zagubiona. Zamiast walczyć z tym „niby oporem”, należy tę informację odczytać. Ona jest dla nas, a nie przeciwko nam. Ona jest po to, by nas uwolnić, a nie po to, by nas pogrążyć. Marnotrawimy własną energię w zupełnie bezsensowny sposób, gdy wchodzimy w walkę. Szukajmy znaczenia we własnym wnętrzu. Znamy zasady, więc ich użyjmy. Mamy mózg, więc każmy mu pracować dla naszego dobra, a nie przeciwko nam. To nasz mózg i to my mamy zdecydować, czym się zajmie.

Zachowujemy się jak niewolnicy. Czas to dostrzec i wyciągnąć wnioski. Czas to zmienić. Skoro stworzyliśmy „to”, to możemy stworzyć „coś” zupełnie innego. To od nas zależy.

Każdy z nas jest Żywym, Doskonałym, Inteligentnym Systemem.

Zapomnieliśmy jedynie o tym. Jesteśmy też częścią PraSystemu, który zawsze nas Wspiera. Robi to tak samo dla naszego, jak i swojego dobra. Dzięki nam się rozwija. Nasz rozwój jest dobrem dla każdego Systemu, którego czujemy się częścią. Gdy bowiem podwyższamy swoją świadomość, to wnosimy wyższy poziom świadomości do tych Systemów i to daje im impuls do rozwoju – to zawsze jest dobre.

Spostrzegamy wiele iluzorycznych systemów, których nie ma – to tylko nasze iluzje, a nie dostrzegamy tych, które na pewno są (niektóre od zawsze) i do których niewątpliwie należymy. Trwonimy energię na walkę z iluzjami, a tracimy z oczu rzeczywistość. Mentalna walka w mentalnym życiu. Nie to jest celem – a przynajmniej nie naszym. To przejaw działania Systemu o nazwie Szatan. On jest mistrzem iluzji i w tym względzie naszym niedościgłym nauczycielem. To tak, jakby istniały dwa Światy, Świat Boga – rzeczywistość i Świat Szatana – iluzja. Oczywiście, że tak nie jest, bo świat iluzji nie istnieje w odrębnej przestrzeni. On w ogóle nie istnieje. Tak, czy inaczej nam się wydaje, że jest realny i musimy w związku z tym dokonać wyboru, w którym świecie chcemy żyć. Wyrwanie się ze świata iluzji jest również naszym zadaniem.

Dla każdego, kto wybiera rzeczywistość,
iluzja znika.

Takie działanie nam jest pisane. W ten sposób wspieramy Rzeczywistość. W ten sposób odzyskujemy Wolność.

Podobnie jest na ziemskim planie. Twoje działanie wspiera innych. Wywołuje, zasila zapotrzebowanie na Świadomość. Twoja energia wywołuje nowe wibracje wokół Ciebie. Nie jesteś w stanie ukryć energii. Emanujesz nią, chcesz czy nie. Inni to natychmiast czują. Są przy tobie i czują Twoją Moc. Zaczynają pragnąć tego samego dla siebie. Im wyższa jest Twoja wibracja – jakość energii, tym lepszy odbiór Systemu, który wchodzi w zetknięcie z Tobą – Systemem. To forma pozytywnego „zarażania” – to zarażanie Zdrowiem. A jest wiadome każdemu, że „podobne przyciąga podobne”.

I pamiętaj – mówiliśmy o tym – jedyny System, którym zarządzasz, to Ty. Twoje działania mają znaczenie dla innych Systemów, ale zarządzasz jedynie swoim. Jeżeli chcesz być komukolwiek przydatny, to zacznij od siebie. Nie „zarazisz” nikogo Wolnością, jeżeli nie będziesz Wolny. Nie zachęcisz do Świadomości, jeżeli sam będziesz nieświadomy. Pamiętaj:

Energia nie kłamie.

Pytasz, jak wejść w ten Nowy System? Pomyśl.
W rzeczywistości jest tak.

Wejście w Nowy System jest jedynie odkryciem,
że od zawsze jesteśmy częścią tego Systemu.

To jedynie przypomnienie sobie własnej w Nim obecności. To jedynie „skok świadomości lub raczej wzrost samoświadomości”. My wracamy do Domu, przypominamy sobie znaną już drogę, a nie tworzymy nową. Idziemy jedynie w odwrotnym kierunku, ale ją znamy.

Tak, to jest takie proste, ale nie aż takie łatwe.

Umysł będzie się bronił. Niektóre przekonania są tak samo silne, co głęboko w nas ukryte i nieświadome. Samo odnalezienie ich jest nie lada wyzwaniem. Wydaje się czasem, że wszystko odkryte, a tu bach – coś zupełnie nowego. Zalecana jest wielka uczciwość wobec siebie i wielka cierpliwość dla siebie. To niezbędne, by wygrać z tymi „myślowymi tworami”. Poza tym możemy mieć nawet kłopot z rozpoznaniem, które są nasze, a które nie. Jakakolwiek ignorancja jest drogą na manowce. Jeżeli poszukujesz winnych lub bardziej elegancko określając odpowiedzialnych poza sobą, to bardzo się temu przyjrzyj. To znak, że chcesz zrobić unik. A to gwarantuje jedynie jazdę „na wstecznym”. Obserwuj siebie, cały Swój System, jego reakcje, emocje, odruchy. Poszukuj zależności i powiązań. Uświadamiaj sobie swą moc stwórczą i jej kierunek. To cię jedynie Wyzwoli. I jeszcze jedno. Nawet nie zaczynaj czegokolwiek, dopóki nie obdarzysz siebie Akceptacją i Miłością.

Skąd wziąć na to wszystko energię? To bardzo dobre pytanie.
Przede wszystkim, nie potrzebujesz jej „brać”. Masz do niej stały dostęp, przepływa przez ciebie. Umarłbyś, gdyby było inaczej. W tej sprawie nie ma znaczenia, co jesz, ile, kiedy – bez niej, bez tej energii nie przeżyłbyś nawet jednej sekundy. Jeżeli już nie jesz (a to niewątpliwie nasza przyszłość), to rozumiesz, że żyjesz dzięki tej Mocy i nie potrzebujesz w to wierzyć – po prostu to wiesz. Powietrze, woda i światło wystarczy do życia, plus oczywiście – a właściwie przede wszystkim – ta Życiodajne Energia. Warto to dodać dla tych, którzy nie wiedzą, że ta Energia jest właśnie w tej Wodzie, w tym Powietrzu i w tym Świetle. Już Chrystus mówił: „Woda, którą Ja Wam daję, jest Wodą Życia.” Ciekawe, co miał na myśli. Zapewne nie chodziło Mu o zwyczajną wodę.

Podejdźmy do tego pytania od innej strony.
„Podłączenie się” do Systemu z wyższego poziomu, czyli uświadomienie sobie wiecznej w nim obecności wystarczy, by mieć energię. „Wyższy” System zawsze zasila nas większą energią niż ten, który jest „niższy”. Tam jest niewyczerpane źródło energii potrzebnej dla dokonania zamierzonej zmiany na niższym poziomie.

Energia z „wyższego” poziomu jest zawsze silniejsza,
niż energia z poziomu „niższego”.

Im wyżej sięgniesz, tym silniejsza energia. Poziom Systemu Pierwotnego zmienia wszystko w mgnieniu oka i wręcz nieodczuwalnie lekko. Nie szukaj energii na poziomie równorzędnym lub niższym. To zupełnie bezcelowe. Znów pojawia się ważny wniosek dotyczący oporu.

Opór jest pozorny,
jest jedynie informacją dla ciebie,
że nie sięgnąłeś odpowiednio wysoko.

Jak myślisz, skąd „Zieloni” mają energię do tego, co robią. Zrozumieli, że są częścią Systemu Ziemia, Nasza Planeta. Wszelkie niższe systemy „martwe” nie mają tyle mocy i ich działania nie są właśnie z tego powodu powstrzymać „Zielonych”. Rządy, partie – nikt i nic nie jest w stanie im zrobić – zbyt niska energia – i dobrze. Mogą ich karać, mogą zamykać w więzieniach i nic to nie pomoże. W tych ludziach jest Moc, w nich jest Świadomość.

To pomyśl teraz, co może ktoś zrobić, jeżeli połączysz się z jeszcze „Wyższym” Systemem. Czy zastanawiałeś się kiedyś skąd brała się Moc Jezusa Chrystusa, Buddy, Gandhiego, Martina Lutera Kinga, Jana Pawła II, Matki Teresy, i wielu innych. Skąd się bierze dziś Moc zwyczajnych ludzi, którzy chcą odnowić tę Ziemię w zaciszu swoich domów. Każdy z nich działał i działa w ten sam sposób – przez Siebie i Swój System.

Kiedy się dołączysz? Właściwie, kiedy odkryjesz, że już w tym Jesteś?

Jesteś Żywym Systemem.

To o wiele więcej niż się nam po ludzku wydaje. Jesteśmy o wiele więcej niż ludzkim przejawem. Ciało, to jedynie „opakowanie”. Mamy jeszcze Duszę. Jesteśmy Żywą Energią. Jesteśmy Nadświadomością, która się wcieliła i nie może sobie przypomnieć – będąc w ludzkim ciele – kim Jest i co to oznacza. Jesteśmy o wiele więcej, niż tym, co widzimy w lustrze. Tego, czym jesteśmy, w ogóle w lustrze nie widać. Tego nie zobaczymy tak łatwo – potrzebujemy sobie najpierw przypomnieć.

To wszystko, co mamy do zrobienia, aby naprawdę Żyć swoje Życie.

Mówiono do Nas: „Po owocach poznacie”. Więc co, oślepliśmy? Nie widzimy owoców własnych działań? Nie widzimy, czy nie chcemy widzieć? – bo to dwie różne rzeczy. Spójrzmy odważnie w to, co stwarzamy i wyciągnijmy wnioski. Niech każdy z nas zajmie się Sobą – Żywym Systemem.

Wolna Wola daje nam prawo do tego, byśmy zajmowali się tym, każdy po swojemu. Poza tym i tak możesz się tym zająć jedynie po swojemu, bo niby jak inaczej. Zasada jest prosta: „Nic na siłę”. Patrzę na owoce, czekam na wewnętrzną reakcję, rozważam wszystko, podejmuję decyzję (czego chcę), a następnie w zgodzie z nią działam. Każdego to czeka. I tak to robiliśmy do tej pory, ale zupełnie nieświadomie. Czas odzyskać świadomość.

Pytanie do którego Systemu należysz lub chcesz należeć. To niby daje wybór, ale w rzeczywistości wszyscy i tak należymy do Systemu Pierwotnego. Od nas zależy jak szybko sobie to uświadomimy i jak szybko wrócimy tam, skąd wyszliśmy. Od nas zależy ile przystanków potrzebujemy i gdzie one są.

Pojawia się też pytanie, czy zdołamy to załatwić tym razem?

We Wszechświecie Wolnej Woli, każde pytanie jest sensowne.

We Wszechświecie Wolnej Woli, każda odpowiedź jest dopuszczalna.

Jednak, jak uczy systemowe myślenie, niektóre wyjścia są lepsze od innych, a niektóre nawet jedynie mają sens. Oczywiście systemowe myślenie o tym mówi i wyjaśnia dlaczego tak jest, ale nikogo nie zmusza do ich wyboru.

To naprawdę jest Wszechświat Wolnej Woli.

Obserwuj swoje myśli. One Cię poprowadzą. Przed momentem również coś pomyślałeś – objawiło się jakieś Twoje wierzenie. Może to ono trzyma Cię w więzieniu. Poszukuj, bądź ciekawy, bądź czujny – nikt Cię w tym nie wyręczy. Nie czekaj, aż przyjdzie Ktoś, by Cię uratować – nikt nie nadejdzie! Wszyscy już byli i wielu ich nie poznało. „Widzieli, a nie uwierzyli”.

Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha: Teraz nasza kolej!

Sami musimy posprzątać bałagan, który stworzyliśmy. Wsparcie Jest, ale czy jest w nas Wola? Czy jest w nas Wiara? Czy jest w nas choćby Zgoda?

Dlaczego jest właśnie tak? To bardzo oczywiste.

Gdyby nawet w tej chwili objawił się powtórnie sam Jezus Chrystus, Budda, czy ktokolwiek taki, większość ludzi nie poznałaby Go – tak samo jak kiedyś. Okrzyknęliby go oszustem, świętokradcą, fanatykiem lub jakkolwiek inaczej. Większość nie chciałaby słyszeć Jego słów, a te byłyby bardzo proste: „Zajmij się sobą, „wylecz” swój System, zacznij od siebie i to wystarczy. Jedynie tyle od Ciebie oczekuję.” Większość powiedziałaby: „Tak, tak, od jutra zacznę!” – tyle by się stało.

Świadomi wiedzą to samo już Teraz. Świadomi wiedzą, że „jutro”, tak jak „wczoraj” – jest tylko słowem i niczym więcej. Nie istnieje. Istnieje jedynie Tu i Teraz – obecna chwila. Wszystko inne jest naszą iluzją. Niestety kochamy swoje iluzje. Dopóki jesteśmy w „jutro” lub „wczoraj”, nie musimy być w dziś, zwłaszcza, jeżeli nie możemy sobie z nim poradzić. To całkiem normalne – choć nieco szokujące. Boimy się własnej odpowiedzialności. Tyle to oznacza. Nie boimy się polecieć w Kosmos, a boimy się wejść w głąb siebie. To dopiero jest żałosne.

Bycia w Tu i Teraz trzeba się nauczyć ponownie. Ponownie, ponieważ rodzimy się z tą umiejętnością. Niestety nasze „wychowanie”, a raczej tresura (bądźmy szczerzy) zaowocowała „kalectwem”. Tak byliśmy przystosowywani do życia w nieświadomym społeczeństwie, że sami straciliśmy świadomość. Wszyscy cierpimy na ten sam rodzaj nabytego „kalectwa” – to nazywa się po ludzku amnezja. Najważniejsze, że ta forma amnezji jest do wyleczenia. Pamiętasz? „Choroby nie istnieje, istnieją chorzy ludzie.” Wszechświat Wolnej Woli. Co z tym uczynisz?

Dziecku, gdzieś w Świecie odrósł palec, ponieważ widziało, jak jaszczurce odrósł ogon i nikt mu nie wyjaśnił, że u ludzi jest inaczej. Nie wiedziało, że palce nie odrastają – wierzyło, że z człowiekiem jest tak samo, jak z jaszczurką – to mu odrósł. A my się zastanawiamy, czy ta amnezja jest uleczalna? Oczywiście, że jest! Przede wszystkim po to tu właśnie jesteśmy, by to przeżyć – by odzyskać Pełną Świadomość. Oto sedno Rozwoju.

Pamiętajmy, Jesteśmy Jednym Systemem.
Od każdego z nas zależy, jak się ma ten Wielki System.
Wszyscy żyjemy w oparciu o te same Duchowe Prawa. Dlatego słyszeliśmy słowa: „Przed Bogiem (PraSystemem, Pustką, Absolutem, Jednią,…) wszyscy są równi.” Każdy ma te same możliwości i szanse. Aby to zrozumieć, trzeba jedynie na chwilę zapomnieć o swej cielesności.
To, co robimy ma znaczenie.
To, w co wierzymy jest ważne.
Przed nami wielkie zadanie.
Bądźmy godni Życia, które Żyjemy.
Bądźmy Godni.

Każdy z nas, ma coś do zrobienia ze sobą w tej sprawie.
Pamiętajmy, każdy z nas jest Nadświadomością.
To wiele ułatwia, ale i bardzo zobowiązuje.
Niech zaświeci nasze Światło. Niech nastanie Światłość. Oto upragnione Oświecenie.
Świadomość i Samoświadomość – bliźniacze siostry z rodziny Wolność.

Koniec pisania i koniec czytania – czas na działania!
KefAnn


Dodatek.
Pojawia się pewien aspekt, który nie daje mi spokoju.
Czy Bóg to „końcowy system” czy część Końcowego Systemu?

Jeżeli Bóg jest Światłem, to co z ciemnością?
Jeżeli Bóg jest Miłością, to co z nie – miłością?
Jeżeli Bóg jest Dobrem, to co ze złem?
Jeżeli Bóg jest Życiem, to co ze śmiercią?
I tak dalej.
Być może istnieje System, którego częścią jest również Bóg?

Pustka, jakaś Pierwotna Nicość zawiera w sobie wszystko – nawet Boga. Bóg to już jakaś forma istnienia, a gdzie jest nieistnienie. To jest początek – System Pierwotny. Nie jestem jeszcze w stanie tego ogarnąć.


« poprzedni kursdo góry« poprzedni kursdrukujdrukujwyświetleń: 4370

-
top
  International Coaching Community Logo  
top
top
  EMCC European EQA Quality Award  
top
top
  Zapisz się na newsletter  
top
top
  Spotkanie trenerów ICC  
top
  
 bottom