Warszawa coaching portal
Warszawa coaching ICC
coaching
ankiety online
Coaching Szkolenia artyku³y KefAnn PDF
   
 
artyku³y - O¶wiecenie nie jest ci±g³ym uczeniem siê czego¶ nowego, ale wyzbywaniem siê starych przekonañ i nawyków, które s± nieskuteczne. /Nieznany  
 
   
   
menu
li_strona_glownastrona g³ównapr_strona_glowna
li_coachingcoachingpr_coaching
li_kursykursypr_kursy
li_kursy_coachingukursy coachingupr_kursy_coachingu
li_artykulyartyku³ypr_artykuly
li_prezentacjeprezentacjepr_prezentacje
li_linkilinkipr_linki
li_o_naso naspr_o_nas
li_kontaktkontaktpr_kontakt
menu dol

top
coaching partners
bot

top
bot

strony www multimedia crm ankiety online on-line - W Gor±cej Wodzie Company
This Page Is Valid HTML 4.01 Transitional

artyku³y

« poprzedni kursdo góry« poprzedni kursdrukujdrukujzmieñ czcionkê


Problemy w wybaczaniu

W artykule „Test Cz³owieczeñstwa” (listopad 2005) sporo by³o o Procesie Wybaczenia – „¦wiêtym Katharsis”. Wybrzmia³o tam kilka podstawowych w moim odczuciu dla Wybaczenia „elementów” – takich jak:

W rzeczywisto¶ci naszymi staraniami i próbowaniem
przeszkadzamy Wybaczeniu.
Wywieranie nacisku na siebie nie pomaga.

W Wybaczeniu potrzebna jest nasza pe³na,
ca³kowita wewnêtrzna zgoda.

Pozwól, by zadzia³o siê Wybaczenie – ¦wiête Katharsis.

Potrzebujemy dotrzeæ do wewnêtrznej wdziêczno¶ci,
aby móg³ siê dokonaæ proces Wybaczenia.

Przestañ siê nad sob± u¿alaæ i pozwól Bogu zadzia³aæ.

Proces Wybaczenia jest ze ¦wiata Nad¶wiadomo¶ci.

Test Cz³owieczeñstwa jest Testem ¦wiadomo¶ci.


Oczywi¶cie nie ma mowy o wyczerpaniu tematu – to raczej nie realne, zawsze jeszcze mo¿na co¶ dodaæ. Mo¿e kilka zdañ o problemach, bo chyba nie do¶æ wyra¼nie zosta³y pokazane. I znów, tak jak poprzednio, kolejno¶æ bêdzie nieco skojarzeniowa. Trudno powiedzieæ, co powinno byæ na pierwszym, drugim lub pi±tym miejscu. Byæ mo¿e dla ka¿dego inna kolejno¶æ by³aby dobra.

Chêæ uzmys³owienia sobie wszystkiego i zrozumienia,
czyli uczynienie z Wybaczenia procesu my¶lowego,
to wynik chêci kontrolowania.

Trudno siê dziwiæ. Cz³owiek, który cierpia³ chce zabezpieczyæ siê przed bólem. Bardzo stara siê zaufaæ na nowo, ale lêk czêsto jest silniejszy.

Nie mo¿na zak³adaæ tu jakiejkolwiek z³ej woli – wrêcz przeciwnie, to sygna³ ogromnej woli przebaczenia. Po prostu „próg” do przej¶cia jest wysoki. Dodatkowo narasta dyskomfort wynikaj±cy z braku pozytywnego efektu starania.

Cz³owiek dociera do nieu¶wiadamianych wcze¶niej emocji, które bardzo dawno zosta³y zepchniête bardzo g³êboko. Dociera do ¿alu, z³o¶ci i kto wie do czego jeszcze. Ostatecznie, wiele czasu trwa³o zaprzeczanie lub nie¶wiadomo¶æ i nagle studnia zaczyna wylewaæ „wodê z g³êbin”. Pojawia siê obawa, ¿e nie bêdzie koñca. Pojawia siê wiele innych mechanizmów obronnych. ¦wiadomo¶æ lub do¶wiadczanie tych nag³ych i nieoczekiwanych, zaskakuj±cych procesów powoduje zakleszczenie w nich, a w wyniku tego na innym poziomie pojawia siê zupe³na nie¶wiadomo¶æ. Ko³o siê zamyka, a mêka zatacza nowe kó³ko. Z jednej strony ma siê dostêp do dawnych emocji, ale zupe³nie odcina siê dostêp do tera¼niejszych. Przesz³e przys³aniaj± tera¼niejsze, a w³a¶ciwie je zastêpuj±.

To du¿y k³opot, poniewa¿ jedna osoba prze¿ywa przesz³o¶æ w tera¼niejszo¶ci, a druga osoba, ta, która jest obok ma k³opot ze zrozumieniem i daniem wsparcia – ma zupe³nie inn± percepcjê tego, co teraz jest. Spór „podbija” emocje i pojawiaj± siê stare reakcje, które (jak zwykle) udowadniaj±, ¿e nic siê nie zmieni³o. I tak w kó³ko. Obie strony siê zamêczaj± na swój w³asny sposób i na swoje w³asne ¿yczenie.

Nie¶wiadomo¶æ mo¿e siê objawiaæ pod ró¿nymi postaciami
i w ró¿nych przebraniach.

Nie¶wiadomo¶æ jest w ogóle najwiêkszym problemem cz³owieka, któremu zreszt± wci±¿ siê wydaje, ¿e jest bardzo ¶wiadomy. Potrafi powiedzieæ tak wiele o swoim ¿yciu i o tym, co siê w nim dzieje, ¿e rzeczywi¶cie wierzy w swoj± ogromn± ¶wiadomo¶æ. Przestaje zauwa¿aæ, ¿e krêci siê w kó³ko ze swoimi my¶lami i ich wynikami.

¯ycie jest nieskoñczonym procesem „budzenia siê”.

Jeszcze kilka zdañ o nie¶wiadomym lêku.

Mo¿e dotyczyæ naprawdê przeró¿nych rzeczy. Wszyscy boj± siê tego, co mo¿e siê zdarzyæ, tyle, ¿e jedni boj± siê zjawisk pozytywnych, a drudzy negatywnych. W pierwszym przypadku lêk wynika z poczucia, ¿e wszystko siê zmieni, za¶ w drugim, ¿e nic siê nie zmieni. Obie sytuacje maj± ten sam cel – uchroniæ przed bólem. Trzyma to cz³owieka w nieruchomo¶ci, ale najczê¶ciej ów cz³owiek nie postrzega tego w ten sposób. Na poziomie zewnêtrznych dzia³añ, starañ robi bowiem bardzo wiele. To, co ewentualnie po jakim¶ czasie spostrzega, to brak po¿±danych przez siebie efektów. Mo¿e mieæ poczucie wewnêtrznego bloku emocji – zw³aszcza pozytywnych emocji.

Miota siê i poszukuje wci±¿ nowych rozwi±zañ. Niestety poszukuje ich wci±¿ w¶ród starych rozwi±zañ (które nigdy nie zda³y egzaminu) lub przynajmniej w stary sposób (który nigdy jeszcze nie zadzia³a³). A niezadowolenie wci±¿ wzrasta. Najgorsze jest to, ¿e nijak nie mo¿na znale¼æ sposobu, by sobie odpu¶ciæ. To wynik dzia³ania zasady: „im wiêkszy pojawia siê opór, tym wiêksza pojawia siê potrzeba nacisku”. Zupe³nie siê zapomina, ¿e tak to dzia³a. Zupe³nie siê przestaje dostrzegaæ, ¿e to ¶lepa uliczka.

Wiem, to brzmi jak koszmar, ale to nie jest koszmar, to tylko opis koszmaru.

Dzia³anie w lêku, to fundowanie sobie wielopoziomowej mêki.

Wybaczenie nie nastêpuje, ból przesz³o¶ci wróci³, nie mo¿na przestaæ my¶leæ, nie mo¿na odpocz±æ. Cz³owiek nie przyznaje sobie prawa do czegokolwiek innego oprócz za³atwienia sprawy, której nie mo¿e za³atwiæ. Im d³u¿ej to trwa, tym bardziej traci wiarê i moc. Spokój dawno znikn±³. Mo¿naby powiedzieæ, ¿e dokonuje siê jaka¶ nierealna, nie¶wiadoma zemsta (karanie). Ale kto jest karany i przez kogo?

A mo¿e to niezaspokojona nie¶wiadoma pretensja? Ale do kogo? Przecie¿ w tym procesie jest siê samemu. O có¿ mo¿na mieæ w tej sytuacji do siebie pretensjê? Teoretycznie pretensja wêdruje do przesz³ego winowajcy, ale có¿ z tego - echem odbija siê nie w nim. Boli tu, a dodatkowo pretensja ma to do siebie, ¿e nigdy nie da siê zaspokoiæ. Jest jak narkotyk – uzale¿nia. Im wiêcej jej masz, tym wiêcej potrzebujesz nastêpnym razem, a kiedy odstawiasz te¿ boli – tyle, ¿e inaczej. Straszny pat – straszna pu³apka.

Zaczynaj± siê s±czyæ nie¶wiadome przekonania – spadaj± niczym lawiny. W ¶lad za nimi pojawiaj± siê mniej lub bardziej ¶wiadome natrêtne negatywne wyobra¿enia. Umys³ tak zmêczony, nakrêcony, sko³owany „rozwija skrzyd³a”. Obrazów przybywa chocia¿ percepcja wci±¿ siê zawê¿a. Uruchamia siê wiele nieu¿ytecznych, wewnêtrznych filtrów spostrzegania. To za¶ stwarza „now±” – star± rzeczywisto¶æ. Inaczej mówi±c ko³o siê zamyka, poniewa¿ wszystko wychodzi na zewn±trz. To, co by³o wyobra¿eniem, staje siê „rzeczywisto¶ci±”. Wewnêtrzna projekcja zaczyna ¿yæ na zewn±trz. W pewnym sensie to jest niezbêdne, poniewa¿ jakby „t³umaczy” sytuacjê –„ jest trudno, bo to nadal trwa – jestem niewinny”. To chroni przed „utrat± zmys³ów”.

W królestwie z³udzeñ nigdy nie zabraknie snów.

W niektórych sytuacjach, dla niektórych ludzi wyt³umaczeniem staje siê cierpienie. Wierz±, ¿e to mo¿e ich nawet u¶wiêciæ. To mo¿e mieæ wiele wspólnego z powierzchownie rozumian± religijno¶ci±. Oczywi¶cie zale¿y od tego w jakim duchu kto¶ by³ wychowywany i jakie przekazy mu wpojono. Nurtów jest wiele, ale dwa podstawowe mo¿na okre¶liæ: „mi³o¶æ przez poszukiwanie rado¶ci i szczê¶cia” i „mi³o¶æ przez cierpienie, po¶wiêcanie siê”. To oczywiste, ¿e ka¿dy owocuje zupe³nie innym ¿yciem i w ka¿dym z nich Bóg jest innym Bogiem.

Naprawdê cz³owiek jest tak± istot±,
która wszystko potrafi znie¶æ,
a to tylko dlatego, ¿e wszystko potrafi sobie uzasadniæ
i we wszystko co zechce mo¿e uwierzyæ.

Jest mistrzem znajdowania lub raczej tworzenia sobie powodów. Cz³owiek jest mistrzem iluzji. Posiada wyj±tkow± zdolno¶æ stwarzania i wyj±tkow± nie¶wiadomo¶æ owej zdolno¶ci. Móg³by stworzyæ wszystko czego pragnie, gdyby uwierzy³, ¿e mo¿e. Ale cz³owiek nie wierzy, dlatego wykorzystuje bezwiednie maleñk± cz±stkê swego potencja³u i najczê¶ciej stwarza to, czego nie chce – czego siê boi. A¿ trudno uwierzyæ, ¿e tyle zale¿y od cz³owieka. Niestety:

Najczê¶ciej zamiast stwarzaæ sobie ¿ycie jakiego pragnie,
stwarza sobie wyja¶nienia ¿ycia jakie teraz ma
– nawet, je¿eli mu siê ono nie podoba.

Charakterystyczne dla wszelkich wyja¶nieñ jest to, ¿e zawsze stawiaj± go tej po dobrej stronie. Ich celem zawsze jest stworzenie bardziej pozytywnego wizerunku (samego siebie), tak, by czu³, ¿e nic nie dzieje siê na darmo lub bez sensu. Nikt bowiem nie lubi my¶leæ o swoim ¿yciu, ¿e jest bez sensu. Nikt nie lubi my¶leæ, ¿e jego dzia³ania s± bez sensu.

Mo¿na powiedzieæ o pewnego rodzaju „umys³owym natrêctwie”. To tak, jak z natrêctwem mycia r±k – s± czyste, przed chwil± zosta³y (ponownie) umyte, ale umys³owi siê wydaje, ¿e nadal s± brudne. Owo wcze¶niej wspomniane natrêctwo polega w³a¶nie na tym, ¿e wci±¿ siê poszukuje uzasadnienia dla swoich nierealnych dzia³añ utrzymuj±cych w czasie brak wybaczenia. Ironia polega na tym, ¿e jednocze¶nie wci±¿ siê wierzy, ¿e w³a¶nie robi siê wszystko co mo¿na, by wybaczenie mog³o nast±piæ.

A jak wiadomo my¶l jest sprawcza.

Kr±¿y nieprzerwanie i stwarza „wewnêtrzn± rzeczywisto¶æ”. Trudno jest z tym w ¶rodku wytrzymaæ, poniewa¿ dowodzi, ¿e co¶ siê samemu tylko tworzy i przeciwko sobie. Konieczne jest wyjêcie tego na zewn±trz, by kogo¶ tym obarczyæ i uzasadniæ sobie, ¿e siê mia³o racjê. Wiadomo, ¿e s³owo to twórcza energia. Wiêc po wewnêtrznej kreacji nadchodzi czas na s³owo. Ono jest pocz±tkiem materializacji. Werbalizowane zarzuty i pretensje, których wci±¿ przybywa staj± siê filtrem percepcji i rzeczywisto¶æ oczywi¶cie im siê poddaje. S³owa p³yn±, „rodz± siê” wci±¿ nowe argumenty i powoduj± wci±¿ jedno i to samo – natrêtn± chêæ reanimowania tego, co minê³o, odesz³o. Inaczej cz³owiek nie bêdzie mia³ racji i bêdzie nieszczê¶liwy. Poza tym zainwestowa³ tak wiele w swój ból. Musi odebraæ nagrodê. A wszystko pod ¶wiêtym p³aszczykiem chêci wybaczania. Niestety jest to cecha wypaczenia, a nie wybaczenia. Wybaczenie z za³o¿enia nikogo nie mo¿e raniæ ani niszczyæ. Wrêcz przeciwnie uwalnia. To o czym teraz mówimy rani, niszczy i trzyma w niewoli. Trzeba byæ ¶lepym, by tego nie dostrzegaæ. Tak powstaje droga przez mêkê i ka¿dy j± ma na w³asne ¿yczenie. Tak siê p³aci za trzymanie w sobie urazy. Tak siê p³aci za opór przed wybaczeniem, a nie za wybaczenie.

Proces wybaczania jest procesem oczyszczania siê,
a nie zadrêczania.

Niektórym siê pomyli³o.

Czas u¶wiadomiæ sobie w³asn± nie¶wiadomo¶æ.

To pocz±tek. To chwila, w której zaczyna siê widzieæ – naprawdê widzieæ. Koñcz± siê wycieczki do kiedy¶, a zaczyna siê bycie Tu i Teraz. Cz³owiek, który nie jest w Tu i Teraz nie ma szansy na wybaczenie, nie ma szansy na jakikolwiek sukces, rozwój, rado¶æ, szczê¶cie lub cokolwiek innego. Bowiem wszystkie te rzeczy s± prze¿yciem, a to dokonuje siê jedynie Tu i Teraz. To jest klucz do wszystkiego. To jest klucz do ¯ycia.

Dlatego najwa¿niejszym jest nauczyæ siê ¿yæ w Tu i Teraz.

Przesz³o¶æ i przysz³o¶æ jest pod opiek± Boga,
a my mamy wzi±æ w opiekê tera¼niejszo¶æ.


Je¿eli ¿yje siê w tera¼niejszo¶ci, wówczas przesz³o¶æ i przysz³o¶æ same bêd± siê o siebie troszczyæ. Przesz³o¶æ odesz³a i nie mamy na ni± wp³ywu – mamy jedynie wp³yw na nasz stosunek do niej, a to dzieje siê Teraz. Przysz³o¶æ jest niewiadom±, dopiero nadejdzie, a nasz wp³yw na ni± zamyka siê jedynie w tera¼niejszym my¶leniu i tera¼niejszych dzia³aniach. Jedyna rzeczywisto¶æ dzieje siê Teraz. Utrata kontaktu z Teraz, jest niszczeniem siebie i utrat± kontaktu z w³asnym ¿yciem.

Konieczne jest kontrolowanie swoich iluzji i zyskiwanie g³êbszej ¶wiadomo¶ci. Konieczne jest te¿ odkrywanie wszelkich stworzonych przez siebie mechanizmów samooszukiwania. Bez tych elementów nie mo¿e nast±piæ proces wybaczenia, a wiêc i duchowy rozwój jest blokowany. Dodatkowym problemem jest fakt, ¿e wstrzymuj±c rozwój wcale nie stoimy w miejscu – to by³oby piêkne, ale tak nie jest. Je¿eli nie idziemy „do przodu” dzieje siê uwstecznianie, a czasem nawet destrukcja. Na tym poziomie nie istnieje nieruchomo¶æ.

Warto zawsze pamiêtaæ,
¿e ka¿dy ma swoj± drogê do przej¶cia
– wyj±tkow± i szczególn±.

Nie istniej± lepsze lub krótsze drogi – ka¿dy ma po prostu swoj± drogê. Mo¿e j± przej¶æ szybciej lub wolniej, mo¿e nawet zrezygnowaæ i sobie odpu¶ciæ jakikolwiek wysi³ek – jego prawo. ¯yjemy na planecie Wolnej Woli.

KefAnn


Dodatek.

Zamiast kolejny raz prosiæ kogo¶ o wybaczenie, podziêkuj mu z ca³ego serca, ¿e jest przy tobie mimo wszystko. On ci wybaczy³, inaczej by go przy tobie dawno nie by³o – teraz kolej na ciebie – sam potrzebujesz sobie wybaczyæ. A najlepszy sposób by tego do¶wiadczyæ, to zacz±æ ¿yæ w sposób jedynie piêkny, czysty, warto¶ciowy i pe³en Mi³o¶ci.

Raczej podziêkuj mu za to, ¿e przetrwa³ trudny czas.

Podziêkuj mu, ¿e cierpia³ i mimo wszystko Mi³owa³.

Powtarzam – nie pro¶ o wybaczenie, nie przepraszaj go kolejny raz, ale podziêkuj i zacznij Nowe ¯ycie – to jedyny sposób, w jaki mo¿e dokonaæ siê zwrot jego inwestycji. To jedyny sposób okazania jemu i sobie wdziêczno¶ci.

To jest w³a¶nie sposób w jaki materializuje siê wybaczenie – jego i twoje. To jest jedynie twój wybór. To zaprowadzi ciê do mi³o¶ci. To najpiêkniejszy sposób na okazanie mi³o¶ci komu¶ i samemu sobie. Tym jest Wspó³czucie – jedna z najtrudniejszych i najbardziej upragnionych form Mi³o¶ci.

Karanie siebie i karanie kogo¶ nie jest sposobem na okazywanie mi³o¶ci.

Odmawianie sobie szczê¶cia ze wzglêdu na trudn± przesz³o¶æ równie¿ nie jest oznak± mi³o¶ci.

Nieruchomo¶æ w oczekiwaniu na lepsze jutro równie¿ nie.

Jedynie bêd±c Tu i Teraz mo¿na Mi³owaæ. Nie bêdzie lepszego momentu na mi³o¶æ. Nie bêdzie wiêkszego powodu do okazania sobie lub komu¶ mi³o¶ci. Zreszt± Mi³o¶æ nie potrzebuje powodów. Mi³o¶æ Jest wszystkim, co w ogóle Jest. Nie ma ¿adnych minionych lub przysz³ych przeszkód, by siê z mi³o¶ci± po³±czyæ, by siê ni± zachwyciæ. Jedyne, co niezbêdne to Obecno¶æ Tu i Teraz i ¶wiadomo¶æ, ¿e wszystko, co jest, jest zawsze Tu i Teraz. I …

Wdziêczno¶æ, która jest ¶cie¿k± m±dro¶ci.
Wdziêczno¶æ, która jest nauczycielk± mi³o¶ci.
Wdziêczno¶æ, która jest wstêpem do ¶wiadomo¶ci i samo¶wiadomo¶ci.
Wdziêczno¶æ, która jest konieczna, by odkryæ Bo¿y Plan.
Wdziêczno¶æ, która prowadzi do odkrycia sensu.
Wdziêczno¶æ – mistrzyni ucz±c± ¿ycia.

Poszukujemy wyja¶nieñ, argumentów i powodów. Poszukujemy spokoju przez poszukiwanie winnych poza sob± lub zadrêczamy samych siebie poczuciem winy. Chcemy odp³aciæ za pope³niony b³±d pope³nianiem wci±¿ tego samego b³êdu. Chcemy odp³aciæ za nasz± ignorancjê jeszcze wiêksz± ignorancj±. Chcemy wszystko zrozumieæ, zamiast po prostu dokonaæ zmian. Jeste¶my w pu³apce minionych krzywd, które nam wyrz±dzono i tych, które my wyrz±dzili¶my komu¶.

Zastygamy w bezruchu przesz³o¶ci zamiast ruszyæ z miejsca i „uratowaæ” tera¼niejszo¶æ.
Zrozumienie nie zast±pi wybaczenia.
Wiedza nie zast±pi wdziêczno¶ci.
Zaduma nie zast±pi dzia³ania.

Wci±¿ przek³adamy szczê¶liwo¶æ na pó¼niej, na lepszy moment – ale nie istnieje lepszy moment od tego, który w³a¶nie jest. Czy istnieje lepszy moment na oddech ni¿ ta chwila? Spróbujmy od³o¿yæ choæby jeden oddech na pó¼niej. Mo¿emy o nim marzyæ, mo¿emy wyobra¿aæ sobie jego przysz³± ¶wie¿o¶æ, lekko¶æ lub piêkno, ale to nie pomo¿e – bo do niego po prostu nie do¿yjemy.

Mi³ujmy siê i wzajemnie.

Wszystko jest jedynie kwesti± decyzji. Nic wiêcej. Wszystko, co jest do zrobienia – to podjêcie decyzji. Dopóki nie ma decyzji, wszelkie dzia³ania s± bez sensu. Nic nie wnios±. Nawet trudno nazwaæ te „dzia³ania” dzia³aniami, poniewa¿ dzia³ania maj± daæ konkretny i zgodny z zamierzeniem efekt, a te nie mog± daæ takiego efektu. Chyba, ¿e celem nie jest doprowadzenie do zmiany lecz udawanie przed sob± lub ewentualnie chwilowa ulga. A mo¿e chodzi o jaki¶ ruch na zewn±trz, by nie by³o ruchu wewn±trz.

W rzeczywisto¶ci potrzeba czego¶ zupe³nie odwrotnego. Ci±g³e robienie czego¶ jest w³a¶nie problemem. Ci±g³e robienie robi z nas roboty.

Jakie jest wyj¶cie?

Zaprzestaæ robienia. Lepsze bêdzie wej¶cie w ciszê. Przerwa w dzia³aniu. Czas na zadumê, a nie na sto nowych idei z setnej m±drej ksi±¿ki. Wiele m±drych idei, które s³yszysz setny raz i nic z tego nie wynika. Czekamy na niesamowite doznania, na wielki impuls, który ruszy nas z miejsca. Ale nic nas nie mo¿e ruszyæ z miejsca, poza nami. To sygna³ „duchowej habituacji” – oswojenia, znieczulenia. Nale¿y zaprzestaæ robienia na zewn±trz, by daæ przestrzeñ dzia³aniom wewnêtrznym – te s± kluczowe.

Bardzo trafi³y do mnie s³owa Ani: „¶wiadomo¶æ nie mieszka w ksi±¿kach, lecz w nas. W ksi±¿kach jest u¿yteczna wiedza, która mo¿e nam pomóc dotrzeæ do ¶wiadomo¶ci. Dzia³amy zbyt nawykowo i standardowo. To przypomina ruchy Brauna, a efekty nie mog± nas zaskakiwaæ – s± w³a¶ciwie ¿adne.”

Sk±d siê bierze ten nasz nawyk zewnêtrznego dzia³ania? Czemu jest tak zniewalaj±cy? Czemu tak wa¿ny? Przecie¿ nie robimy rzeczy niewa¿nych, przypadkowych. Jaki jest nasz cel, którego nie jeste¶my ¶wiadomi? O co zabiegamy czyni±c to, co czynimy?

Poszukujemy spokoju, przebaczenia, szczê¶cia, rado¶ci, piêkna, mi³o¶ci?

A mo¿e nadajemy jedynie nazwy naszej têsknocie i wci±¿ j± zas³aniamy s³owami.

Spokój – czy rzeczywi¶cie nasze dzia³ania prowadz± do spokoju?

Przebaczenie – czy rzeczywi¶cie jest nam bli¿sze, czy raczej siê oddala?

Szczê¶cie – czy rzeczywi¶cie dzia³aj±c wiêcej prze¿ywamy wiêcej szczê¶cia, czy mniej?

Rado¶æ – czy rzeczywi¶cie nadmiar bezskutecznych dzia³añ nas raduje?

Piêkno – czy rzeczywi¶cie odnajdujemy w sobie lub stwarzamy piêkno?

Mi³o¶æ – czy rzeczywi¶cie czynimy wobec siebie mi³o¶æ?

A mo¿e jedynie poszukujemy wiêkszej w³adzy? Nowych sposobów na wp³yw i kontrolê? Mo¿e chcemy sobie udowodniæ, ¿e panujemy nad w³asnym ¿yciem? Jednak, czy ¿yjemy po to, by panowaæ nad ¿yciem, czy po to, by ¿yæ ¿ycie? Co w ogóle oznacza panowaæ i nad czyim ¿yciem lub nad czym? Czy ¿ycie jest nasz± w³asno¶ci±, czy darem?

Mo¿e jedynie stwarzamy wra¿enie wielkiej pracy i ruchu, by nie spostrzec, ¿e tak bardzo wci±¿ stoimy w tym samym miejscu? ¯eby nie widzieæ, ¿e biegamy w kó³ko, ¿e wydeptali¶my ¶cie¿kê do nik±d? Mo¿e trudno w to uwierzyæ, ale wynika z tego, ¿e w wielu przypadkach rozwój jest oszukiwaniem siebie, wynika, ¿e jest zewnêtrznym pozorem, ¿e jest ucieczk±, a nie zmierzaniem. Mo¿e boimy siê przyznaæ, ¿e to bardzo teoretyczny proces? St±d ten ruch na zewn±trz, to nadmierne dzia³anie. Mi³o¶æ tak nie wygl±da, tak wygl±da lêk w praktyce.

Czego siê boimy?
Prawdy? Wstydu? Pozorów?
Czego?
A mo¿e tylko prawdziwych siebie?
Piêknych, m±drych, doskona³ych, szczê¶liwych, dobrych, wolnych…
Siebie? ….
Uwierzyli¶my, ¿e jeste¶my nie tacy, jak nale¿y. Uwierzyli¶my we w³asn± u³omno¶æ. Skoro tak, to i nasze dzia³ania musz± byæ u³omne – nie mo¿emy przecie¿ a¿ tak siebie zaskoczyæ. Wiêc tak dzia³amy, by to nadal by³o dla nas prawd±.

KefAnn


« poprzedni kursdo góry« poprzedni kursdrukujdrukujwy¶wietleñ: 4673

-
top
  International Coaching Community Logo  
top
top
  EMCC European EQA Quality Award  
top
top
  Zapisz siê na newsletter  
top
top
  Spotkanie trenerów ICC  
top
  
 bottom