Obarczenie
Życie wielu ludzi przypomina poszukiwanie odpowiedzialnych. Za to odpowiada ten, a za tamto tamten. I ostatnie, co może przyjść do głowy, to proste pytanie:
„Jak ja sam odpowiadam za to, co się właśnie dzieje w moim życiu?”
Stwierdzenie „się dzieje” też nie jest trafne. Bowiem zakłada, że nie mamy wpływu, a mamy. Przypisujemy sprawczość wszystkim, poza sobą samym. A w rzeczywistości to właśnie każdy z nas, sam kreuje swoje życie takim, jakie jest. Nie wiemy zazwyczaj, po co właśnie w taki sposób, ale robimy to sami. W naszym życiu manifestują się tylko nasze ukryte obawy i lęki, tylko nasze pragnienia, marzenia i nadzieje. Czas płynie nieubłaganie, a my tkwimy w centrum nieświadomości.
Tworzymy sobie trudne lekcje do przejścia, skomplikowane łamigłówki do rozwiązania, a wszystko po to, by odkryć najprostsze prawdy o samym sobie. Jednak jesteśmy bardzo oporni w odczytywaniu przekazów. Nasze oczy tak szybko zwracają się ku innym, że nie patrzymy wcale na samych siebie. Jeżeli już, to jako na ofiary „cudzego spisku”, a nie jak na reżyserów całego, dziejącego się właśnie „tragicznego spektaklu”.
Wolimy być bezradni, chociaż wiemy, że w rzeczywistości wcale bezradni nie jesteśmy. Możemy więcej, niż by się zdawało. To, że nie chcemy tego faktu spostrzec lub przyjąć, nic nie zmienia. Tworzymy swoje życie takim, jakie jest.
Może to dziwnie zabrzmi, ale jest lepiej, niż może się wydawać. Bowiem, zamiast tworzyć coś, co nas boli, możemy tworzyć coś, co nas uszczęśliwi. Wystarczy podjąć decyzję, przejąć odpowiedzialność za swoje życie i tworzyć je na nowo i w nowy sposób.
Tworzymy więcej niż trzeba, niestety najczęściej „na oślep”. Problem tkwi w tym, że nie odczytujemy znaczenia naszej twórczości. „Kamienie spadają nam na głowę”, a my je podnosimy w złości i ponownie rzucamy w górę. Za „chwilę” spadną ponownie, a my znów bezmyślnie rzucimy je w górę. Może nie całkiem bezmyślnie, bo w międzyczasie zadajemy sobie pytanie: „skąd te … kamienie się biorą?” I tak bez końca.
A tu działa bardzo prosta ekonomia, więc i odpowiedź jest bardzo prosta:
Na naszą głowę spadają tylko te „kamienie”, które sami rzucamy.
Jak można to przeoczyć?
Czas najwyższy przejrzeć na oczy.
Czas najwyższy zacząć twórczość celową i mądrą. W przeciwnym razie po prostu „się zasypiemy”. Nie po to żyjemy, by usypywać sobie grobowiec.
Poza tym taka filozofia i ten sposób działania czyni jednocześnie od początku wszystko bezsensownym, ponieważ, jeżeli się zasypiemy, to nie zdążymy nikogo obarczyć.
Więc co? Umrzemy winni? Po co?
Kogo to uszczęśliwi?
Nikogo! No właśnie, nikogo.
Zamiast się zamykać i złościć na ludzi, zobaczmy w nich swoich Mistrzów. Oni pokazują nam to, czego mamy dość, to, co nas boli i złości, byśmy wiedzieli, co mamy zmieniać.
Czy naprawdę zapominamy, że my również odgrywamy dla kogoś taką samą rolę w „jego sztuce”? Naprawdę zapominamy, że ktoś obarcza nas i, że to nie ma sensu? Nie wmawiaj sobie, że to zupełnie coś innego, ponieważ wiesz, że to jest to samo. Nie wmawiaj też sobie, że to nie możliwe. Idź, zapytaj swoich bliskich, znajomych, przyjaciół, współpracowników i słuchaj tego, co ci powiedzą.
Natomiast, jeżeli już zdążyłeś pomyśleć, że i tak nie powiedzą ci prawdy, to nie musisz iść, bo znasz odpowiedź. Nie chodzi mi o treść, lecz o mechanizm. Nie obarczam Cię za nic. Już odkryłem, że to niczego nie wnosi. Nie potrzebujesz psuć sobie humoru lub złościć się na mnie. Ja tego nie wymyśliłem.
Celem jest zrozumienie, że każdy człowiek w jakimś okresie swojego życia kogoś, za coś obarczał. To etap w procesie rozwoju. Z tych, którzy to dostrzegli, jedni przestali, a drudzy nie. Pytanie, na które warto poświęcić czas i energię brzmi następująco: „Do której grupy chcę lub już się zaliczam?” To wszystko. To początek przejmowania odpowiedzialności.
Od tego momentu wszystko możesz zmieniać. Odzyskałeś wpływ i należy Ci się święto. To nie znaczy, że wszystko definitywnie i w sposób cudowny się zmieni. Samo się nie zmieni, ale teraz ty decydujesz i jeśli zechcesz dokonasz tego stopniowo.
Czasem będzie „z górki”, a czasem „pod górkę”. Tak to jest w życiu. Zakorzenione w Tobie nawyki, przyzwyczajenia, przekonania i utarte ścieżki będą dawać o sobie znać, ale coraz mniej, jeśli podejmiesz wysiłek pracy nad sobą. Magia życia.
Wiesz, że tak będzie, więc się nie katuj, nie rezygnuj, nie zniechęcaj. Cierpliwie zmierzaj ku Sobie. Nagroda jest tego warta.
Oglądałeś może jakiś film, w którym ktoś podejmuje wysiłek i w końcu odnosi zwycięstwo. Zwycięstwo nad własną niemocą, nad zniechęceniem, nad niewiarą, nad lękiem, nad bólem? Czy to Cię wzrusza?
Dlaczego sam nie miałbyś siebie wzruszyć? Zrób to! Nie musisz być zależny od telewizji i cudzych historii. Jesteś wolnym Człowiekiem. Zrób to dla Siebie. Zwyciężaj i bądź szczęśliwy. Czemu nie? To zależy tylko od Ciebie.
Jeśli to Ci pomoże, wyobraź sobie, że o Tobie nagrywają film. Pamiętaj, najpiękniejszych filmów jeszcze nie nagrano. Jeżeli staniesz się natchnieniem dla innych, to pięknie, ale nade wszystko stań się natchnieniem dla samego siebie.
Nie obarczaj nikogo za swoje sprawy, za niepowodzenia, nieszczęścia i trudy. Nie obarczaj również siebie, bo to też Ci nie pomoże. Obarczanie kogokolwiek nigdy nie jest wyjściem.
Jeśli musisz coś zrobić, to sensowne jest być wdzięcznym.
I zacznij Nowe Życie.
Piotr Pilipczuk